Zapomnieliśmy o nim. To impuls!
Poważna rozmowa wciąż trwała. Kornelia starała się jak najmniej płakać, lecz nie wychodziło. Nie posiadała nawet zwykłych chusteczek higienicznych, więc musiała wycierać swoje łzy dłonią.
- Dodatkowo moi rodzice mają mnie w dupie. Po prostu w dupie - zaczęła kolejny temat. Moja mama pracuje jako aptekarka, to jest jedyne źródło pieniędzy. Tata całymi dniami siedzi na kanapie przed telewizorem i nie zwraca na nic uwagi. Matka wciąż się na niego drze, że ma znaleźć pracę, że ma coś zrobić w domu. W mieszkaniu jest wieczny nieporządek. Mama nigdy nie ma czasu sprzątać, a ojciec.. o nim nie chcę już wspominać. Ja boję się cokolwiek powiedzieć, zwrócić jakąkolwiek uwagę, bo oni.. ech... każą mi wyjść lub zająć się sobą. Rzadko co w domu jem obiad. Zwykle idę gdzieś na miasto czy gdziekolwiek. W rzeczywistości jest o wiele gorzej niż jak ja o tym mówię. Może się wydawać, że to nic takiego, ale uwierzcie mi... to istne piekło. Nie mam wsparcia wśród bliskich... taka jest prawda - upuściła głowę. Na podłogę zlatywały pojedynczo łezki. - I w końcu... w końcu stał się cud - spojrzała swoimi zaszklonymi oczami w okno. - Szłam sobie chodnikiem, gdy nagle ujrzałam pędzącą karetkę. W środku zauważyłam Dominikę. Zawróciłam się i postanowiłam pójść w stronę szpitala, lecz w pewnym momencie ambulans zatrzymał się. Ze środka wyszła mama Adama, Dominika i właśnie Adam. Schowałam się szybko za drzewo. Bałam się, że mnie zauważą, chociaż.. Dominika mnie już pewnie zobaczyła. Nie wychodziłam zza drzewa. Gdy Adam i reszta zniknęli z mojego pola widzenia, wyszłam z ukrycia. Wtem zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na ekran. Wyświetlił się numer mojego kuzyna. Pomyślałam: ,,Ale jak to?!''. Wahałam się, czy odebrać. W końcu odebrałam. Przyłożyłam telefon do ucha i usłyszałam... - uśmiechnęła się lekko. Nadal była wpatrzona w okno. Załamanym głosem kontynuowała. - Usłyszałam głos Maksa - rozpłakała się po raz kolejny. Franek przewrócił oczami, a Tosia spojrzała na niego złowrogo, dając mu do zrozumienia, że ma dalej słuchać. - Powiedział, że wychodzi ze szpitala, że jest całkiem zdrowy, że już nie będę musiała go odwiedzać, bo to on będzie odwiedzał mnie. O nic nie pytałam. Byłam w szoku. Ogromnym szoku. Rozryczałam się przy słuchawce. On zaproponował mi od razu spotkanie. Zgodziłam się. Dziękuję Bogu za tak wspaniały cud. Nie wiem jak, nie wiem w jaki sposób to się stało, ale po prostu... po prostu dziękuję - zatrzymała się na chwilę.
- Chcesz chusteczkę? - zaproponowała Tosia.
- Mhm - Kornela pociągnęła nosem.
Dziewczyna wytarła dosłownie wszystkie łzy, wydmuchała się.
- A co z raną Tosi? - zapytał Franek.
- Już mówię, już - nadal trzymała chusteczkę w dłoni i kontynuowała. - Co się stało potem? Siedziałam z Maksiem w pokoju. Byliśmy znudzeni. Nie pamiętam, jak to się stało, ale Maks postanowił pooglądać jakieś filmiki na YouTube. Przekonał mnie, żebym coś z nim pooglądała. Usiadłam z nim przy biurku, a on wpisał w wyszukiwarce ,,Naruciak'' - Adam zaciekawił się. - Skądś kojarzyłam ten pseudonim, tylko nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Zaczęłam oglądać. Nie mogłam uwierzyć, kogo zobaczyłam. To był Adam. Wpadłam w szał. Nie chciałam o nim już nic więcej słyszeć, a tu, jak na złość, pojawia się on! Nie tłumacząc się wybiegłam z pokoju i popędziłam do domu Adama. Dobiegłam. Zapuk... a nie.. zaraz... ja nie zapukałam. Wbiegłam do waszego domu. Jako ostatnia dowiedziałam się, że Adam jest youtuberem. I chyba wiem, dlaczego mi nikt nie chciał mówić. Zdenerwowałam się. Nie byłam sobą, po raz kolejny zresztą...
- A no racja - rzekł Adam.
- Ech... Następnego dnia rano chciałam wymyślić jakiś plan. Niedługo potem ujrzałam wchodzącą do sklepu Tosię. Bez zastanowienia wyszłam na dwór i zaczęłam ją obserwować. Gdy wychodziła zaczepiłam ją i.. właśnie nie pamiętam, jak to się dokładnie stało...złapałam ją i...
- Zaczekaj - przerwała Tosia. - Ja to opowiem, abyś się już tak nie męczyła. - wstała i zaczęła opowiadać. - Otóż spotkałam Kornelię przy sklepie, prawdopodobnie obok jej mieszkania, bo nie mam pojęcia, gdzie ona mieszka. Złapała mnie. Na początku chciała mnie przekonać, że żałuje za wszystko, co zrobiła. Nie uwierzyłam jej, więc się na mnie wkurzyła, złapała za szyję i przycisnęła do ściany.
- Co?! - wstał Franek.
- Uspokój się! Usiądź - Tosia zmieniła ton. - Wyrywałam się, aby mnie puściła. Nie miałam siły się wydostać z jej sideł. Po chwili ujrzałam w jej rękach moją butelkę od Tymbarka, usłyszałam rozbijające się szkło, poczułam ból. Ciemność. Pisk w uchu. Obudziłam się w ciemnej piwnicy. I potem przeprowadziłam z nią szczerą rozmowę. Tyle.
- Zamknęła cię z piwnicy, a ty nie walczyłaś?! Nie próbowałaś się wydostać?! Zgłupiałaś?! - krzyczał Franek.
- Nie..
- Ona mogła ci coś jeszcze zrobić, a ty..ech! Szkoda słów!
- Franek uspokój się! - powiedział Adam. - Spróbujmy pojąć tą całą sytuację.
- Ja jej wierzę - odezwał się cieniutki, dziewczęcy głos.
Wszystkie twarze odwróciły się w stronę dziewczynki. Była to Gosia.
- Wierzysz jej? - spytał Franek.
- Tak. Wierzę. Powiem więcej. Rozumiem ją.
- Jak to?
- Nie będę się zagłębiać z szczegóły. Wiem, jak to jest być samotnym. Rozumiem jej sytuację. Nie mówmy o mnie. Ja już wyszłam z tego. Jest dobrze, ale teraz pomóżmy Kornelii - dziewczynka podeszła starszej koleżanki i mocno ją przytuliła. Kornelii zrobiło się tak przyjemnie ciepło. Dawno nie czuła takiej bliskości z drugą osobą. Przytuliła dziewczynkę jeszcze mocniej i nie mogła się od niej oderwać.
- T-to takie miłe - Kornela się wzruszyła i wszyscy dookoła niej także.
- Wybaczmy jej! - Małgosia oznajmiła i odsunęła się od dziewczyny.
Nikt się nie odzywał. Nikt nie wiedział, co odpowiedzieć. Cisza.
- Gdybyście byli na jej miejscu, to byście wiedzieli, o co chodzi. Nigdy nie przeżyliście tego, co ona - obraziła się i ruszyła w stronę drzwi.
- Gosiu, zaczekaj! - w ostatnim momencie odezwała się Tosia. - Może masz rację. Może to wszystko to prawda. W końcu Kornelia nigdy nie była w takim stanie. Może powinniśmy jej wybaczyć, ale trzymać ją na dystans? Dać jej szansę do wykazania się, aby udowodniła, że zasługuje na wybaczenie? Co wy na to?
Nastąpiła długa cisza. Wybaczyć czy nie? Kto by wybaczył takie okropne czyny? W sumie, człowiek, który jest na skraju psychiki, mógłby zrobić dosłownie wszystko, ale w końcu Tosia była najlepszą przyjaciółką Kornelii.
- Jestem za - ciszę przerwała Dominika.
- Ja również - rzekł Adam.
- No to ja też - powiedział Daniel.
- I ja - uśmiechnęła się mama Adama.
Franek złapał się za głowę. Nie miał zielonego pojęcia, co odpowiedzieć. Z jednej strony chciał się zgadzać z Tosią, lecz z drugiej nie mógł zapomnieć tego, że Kornelia tak skrzywdziła jego przyjaciółkę. Wszyscy patrzyli na chłopaka z litością.
Cholernie trudna decyzja - myślał.
- No dobra! - w końcu się zdecydował. - Ale na dystans.
- Dziękuję wam z całego serca - rzekła cicho Kornelia.
- Ale pamiętaj. Jedno złe posunięcie i trafiasz na naszą czarną listę.
- Postaram się już nie dać żadnej plamy! - powiedziała dumnie z łezką w oku.
Tak zaczął się początek wspólnej znajomości. Nikt nie ufał jeszcze w 100% Kornelii. Bali się, że znów z czymś wyskoczy, że to kolejny podstęp, więc obserwowali ją i pilnowali na każdym kroku. Z dnia na dzień coraz lepiej rozmawiało się z dziewczyną.
Minęły cztery dni.
Było czwartkowe popołudnie. U Adama siedziały Tosia z Kornelią. Dogadywały się, jak to kiedyś było. Wyglądały tak szczęśliwie. Chłopak pokazywał im podstawy montażu. Dziewczyny rozmawiały na przeróżne, niektóre dziwne tematy. Robiły głupie miny. Jak przyjaciółki. Wtem cała trójka usłyszała dzwonek do drzwi.
- Kto to może być? - spytał Adam.
- A bo ja wiem? - odezwała się Tosia.
- Pójdę otworzyć, a wy mi niczego nie ruszajcie - uśmiechnął się.
- Dobrze, dobrze - odparła Kornela.
Chłopak wyszedł z pokoju i zszedł po schodach na dół, aby otworzyć drzwi.
Zapraszałem kogoś? - myślał.
Złapał za klamkę, nacisnął ją i nie mógł uwierzyć, kogo ujrzał za wejściem.
- K-Karol?! - szczęka mu opadła - Przyjechałeś aż z Knurowa? Czemu nic nawet nie wspomniałeś? - cieszył się.
- Stary, przecież rozmawiałem nawet z twoją mamą! Podobno straciłeś pamięć. Zmartwiłem się i postanowiłem przyjechać.
Pod drzwi podeszła mama Adama.
- Ups... - odezwała się kobieta.
- Co ,,ups''? - spytał syn.
- Zapomniałam ci powiedzieć, że Karol do nas przyjeżdża. Zadzwoniliśmy do niego, gdy straciłeś pamięć.
- Aaa.. rozumiem! W sumie to nawet lepiej, że przyjechał! W końcu razem spędzimy czas, ponagrywamy. Weza jest u mnie. Tylko, że teraz siedzi w toalecie, ale nie ważne. Za moment powinien wyjść - zaśmiał się. - Mam pomysł! Może się gdzieś przejedziemy? Nad jakiś staw za miasto czy coś? - zaproponował.
- W sumie czemu nie - Karol pozytywnie zareagował.
- Możemy zabrać moje koleżanki? - spytał grzecznie.
- Tsa.. koleżanki - zrobił minę pedofila. - Możesz, możesz. Zmieścimy się w piątkę w moim aucie.
- W piątkę?
- No jeszcze Daniel, tak? - uśmiechnął się. - To zwołaj wszystkich, aby się szykowali, a ja pójdę przyszykować moje auto.
Jak Karol kazał, tak Adam zrobił. Wszyscy na wieść, że Karolek przyjechał ucieszyli się natychmiastowo. Już po dziesięciu minutach grupka była gotowa do wyjścia. Błyskawicznie znaleźli się przy BMW Karola. Kornela z Tosią były speszone. Ile razy w życiu słyszały o tym, że nie można wsiadać do cudzych samochodów?
- Co tak stoicie? Wchodźcie! Karol to mój przyjaciel! Na pewno nic nam się nie stanie! - zapewnił Adam, a dziewczyny z miłą chęcią wsiadły na tylne siedzenia w aucie razem z Naruciakiem. Weza usiadł z przodu z Karolem.
- No to kierunek staw! - ucieszył się kierowca i wyjechał z parkingu.
Jechali obwodnicą. W radiu leciała jedna z ulubionych piosenek Karola i Adama Maroon 5 - ,,Sugar''.
- Sugar! Yes, please! - cała trójka, siedząca z tyłu śpiewała bardzo głośno.
Nawet Karol, kierowca, który powinien się skupić na jeździe, śpiewał. W samochodzie panowała pozytywna atmosfera. Nagle Kornelia przestała śpiewać. Wyczuła, że zaraz stanie się coś złego. Nigdy wcześniej tak mocno nie czuła niebezpieczeństwa.
Co się dzieje?! - myślała niespokojnie. Złapała się za głowę.
Wszyscy nadal śpiewali, nie spodziewając się niczego. Wszyscy, prócz Kornelii. Wtem dziewczyna zauważyła ciężarówkę jadącą wprost na nich. Przestraszyła się. Serce waliło jej jak młotem. Nie chciała ginąć w tak młodym wieku. Postanowiła, że zrobi coś totalnie nienormalnego.
- Karol, uważaj!! - krzyknęła i pod wpływem impulsu rzuciła się na przednie siedzenie, zasłaniając kompletnie drogę Karolowi. Wszyscy siedzący w aucie wpadli w panikę. Kornelia nerwowo kręciła kierownicą we wszystkie strony.
- KORNELA, CO TY DO DIABŁA ROBISZ?! - krzyczał Adam.
____________________________________________________________________
Dzisiaj już musiał być dłuższy rozdział, bo nie miałam jak go skrócić :P Ale to chyba dobrze, prawda? :P Chwila niepewności! Co się stanie? Jak myślicie?! Czy Kornelia dobrze postąpiła? Czy to nie będzie jej kolejny błąd? Tego dowiedzie się w następnym rozdziale, a jak na razie piszcie swoje propozycje w KOMENTARZACH pod rozdziałem! :D
Ja juz nam co o tym myśleć xd ale jak na razie to Kornelia spadła na dno. Zobacze potem co się stanie, ja trzeba udupic xd A rozdział świetny :3
OdpowiedzUsuńUf dobrze że z Kornelą wszystko się wyjaśniło. I uwielbiam Gosie za jej podejście do sytuacji.
OdpowiedzUsuńAw Karol!
O nie nie nie nie nie znowu ciężarówka nie nie nie ����
Tak czytam te rozdział i myśle ooo jaki pozytywny wszyscy się godzą, Karolek przyjeżdża a tu bum! Ciężarówa 😡😭
Mam nadzieję że nic im się nie stanie i że decyzja Kornelii nie zabije ich :(
Maja :)xx
Rozdział Świetny!!! Jak zwykle z resztą!! Znowu ta cholerna ciężarówka!! To jakiś spisek? Może ktoś chce zabić Adama? No nie wiem czekam na nexty!!
OdpowiedzUsuńP.S Dzięki tobie założyłam bloga również o Naruciaku...
http://naruciakiciuraki.blogspot.com
Jejku, jejku, jejku! Trafiłam ma twojego bloga... 2 godzinki temu? Jakoś tak. Nieważne, ważne jest natomiast to, że tak się wciągnęłam, iż przeczytałam wszystkie roździały od razu! Świetnie piszesz! A co do roździału:
OdpowiedzUsuńSądzę, że Kornelia postąpiła dobrze i mam szczerą nadzieję, że nic się im nie stanie! Tylko, że... Znowu ta ciężarówka! Może jeszcze ten sam kierowca?! Kurczę, nie mogę się doczekać nexta!
Pozdrawiam! :*
Wszycy zginą, koniec ff XD Dobrze że przynajmniej sprawa z Kornelą sie wyjaśniła. Myśle że Gosia coś ukrywa...Dobra, chyba tylko ja tak uważam. Rozdział super!
OdpowiedzUsuń