czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 27

Co? Kornela! Dlaczego?! 


Nastał kolejny dzień, a dokładniej niedziela. Zapowiadało się naprawdę ciepło, jak to bywa w letnie dni. Weza już od 8:00 był na nogach. Nie wyspał się, ponieważ leżał w salonie na kanapie, ze względu na to, że nie było innych wolnych miejsc. Postanowił się rozejrzeć. Podszedł w stronę kuchni. Zobaczył lodówkę, więc ją otworzył. Szukał czegoś smacznego. Grzebał przy niej dość długo, nie zauważając, że chwilę potem stanęła za nim mama Adama i wszystko obserwowała.
- Hmm.. jakieś parówki, szyneczka, serek.. pychotka! - mówił do siebie Daniel.
- Ekhem! - chrząknęła kobieta.
Weza z przerażenia podskoczył i upuścił wszystko, co trzymał w rękach.
- Przepraszam! Nie zauważyłem pani - zaśmiał się, a po chwili kucnął, aby pozbierać to, co leżało na podłodze.
- Nie szkodzi Daniel. Dobrze się spało? - spytała z grzeczności.
- Powiedzmy...
- A powiedz mi, jak ci się powodzi tam w Anglii?
- Nie narzekam. Wszystko powolutku sobie idzie i jest dobrze - odpowiedział, wstając z artykułami spożywczymi w rękach.
W czasie rozmowy Wezy z kobietą, Adam właśnie się budził. Była godzina 9:30.
- Wow, ale wcześnie wstałem - powiedział do siebie.
Podniósł się i w pozycji siedzącej wziął telefon do ręki. Jak to zwykle, jeszcze przed utratą pamięci robił, sprawdził Snapchat.
- Ale mam spam! - rzekł znów do siebie. - To pewnie przez to, że nie byłem zalogowany przez dłużej niż dwa dni - stwierdził.
Zaczął przeglądać zdjęcia swoich widzów.
- Zaraz, zaraz... - zaczął się zastanawiać. - Nikt z ciuraków nie wie, że odzyskałem pamięć!
Natychmiast zerwał się z łóżka, razem z telefonem wziął jakieś ubrania i czym prędzej ruszył do łazienki. Dominika jeszcze spała. Poprzedniego dnia wieczorem Gosia siedziała u niej do bardzo późna, zresztą tak samo jak Franek z Tosią u Adama. Poszli do domu, gdy na dworze było już ciemno. Dla Małgosi było to nieco niebezpieczne, ale wszyscy mieli nadzieję, że nic jej nie będzie. Adam poszedł wziąć prysznic. Po tej czynności ubrał na siebie koszulę w kratę oraz czarne spodnie. Ułożył swoje włosy, przeczesując je ręką i znów wszedł na Snapchat'a, w celu poinformowania ''snapowiczów'' o powrocie Naruciaka.
- Ci, którzy mają snapa dowiedzą się szybciej - uśmiechnął się.
Tymczasem Kornelia właśnie wstawała. Spał u niej kuzyn. Dokładniej to na podłodze, ponieważ miała, jak już wcześniej było wspominane, miękką wykładzinę, na której można było z przyjemnością leżeć. Dziewczyna nie przeciągała się długo, bo musiała szybko obmyślić jakiś plan. Wstała z łóżka i od razu przebrała się w ubranie codzienne. Założyła granatową koszulkę oraz jeansy. Następnie usiadła przy komputerze. Włączyła sprzęt i założyła słuchawki, na wypadek, gdyby miała zamiar odtwarzać jakieś dźwięki, ale nie chciała obudzić Maksa. Postanowiła, że obejrzy sobie jakiś filmik Adama. Wpisała w wyszukiwarce YouTube ,,Naruciak'' i kliknęła w pierwszy, lepszy film. Okazało się, że miała okazję znów obejrzeć odcinek z serii ,, Poniedziałkowy Naruciak''.
Ta seria to chyba jakiś fenomen na jego kanale - myślała, oglądała dalej.
Niestety, już po dwóch minutach przerwała. Zajrzała w opis.
- O! Snapchat! Zaproszę go. Raczej się nie domyśli, że to ja - powiedziała szeptem i chwyciła za telefon. Po dodaniu Adama do znajomych, na stronie głównej od razu pojawił się jego snap z wiadmością ,,Naruciak powraca! Tęskniłem <3''.
- Hmm.. Czyli, że już wstał...
Dziewczyna odłożyła komórkę, wyłączyła komputer, oparła się ręką o biurko i zaczęła myśleć.
W tym samym czasie Tosia wybierała się do sklepu. Najbliższy spożywczak znajdował się blisko domu Kornelii, więc ta, zastanawiając się i zerkając co chwilę za okno, zauważyła dziewczynę.
- Eureka! - krzyknęła.
- Czego się drzesz?! - spytał obudzony Maks.
- Nic, nic. Śpij dalej.
Po tych słowach wykradła się cicho z pokoju i ukradkiem, póki rodzice jeszcze spali, wyszła z domu. Z uwagą obserwowała Tosię, ale tak, żeby ta jej nie zauważyła. Dziewczyna wchodziła do sklepu. Była w środku tylko przez kilka minut. Gdy wyszła, trzymała w dłoni Tymbarka. Najwyraźniej poszła kupić tylko picie.
Co robić? Co robić?! - myślała Kornelia. Aha! Wiem! - wpadła na dziwny, ale według niej dobry pomysł.
Po prostu, jak gdyby nigdy nic, zaczęła iść w stronę Tosi. Ta zdziwiona i lekko przestraszona przyśpieszyła kroku, ruszyła w stronę domu, udając, że nic nie słyszy.
- Tośka! Stój! - krzyknęła.
Dziewczyna posłuchała Kornelii. Powtórne udawanie, że nie dosłyszała, mogłoby się wydać podejrzane. Stanęła i powoli odwróciła się do dawnej przyjaciółki.
- Co u ciebie? - zapytała, jakby nigdy nic się nie stało.
- Emm... wszystko w porządku. Dlaczego pytasz i czego znowu chcesz? - zapytała nieśmiało.
- Niczego nie chcę. Tosiu.. chciałam cię przeprosić za moje czyny i...
- Nie! Tym razem nie dam się wkopać w te twoje niewinne, słodkie minki. Idę do domu - zbuntowała się, ale zanim jeszcze zdążyła postawić gdziekolwiek jakiś krok, Kornelia złapała ją lekko za szyję i przycisnęła do najbliższej ściany. Był poranek, więc ludzie nie przechadzali się zbytnio. Tym lepiej dla złej dziewczyny.
- Będziesz robić, co ci każę, rozumiesz?! - krzyknęła, zaciskając zęby. Jej ręka coraz mocniej ściskała szyję Tosi.
- Nigdy! - odparła załamującym się głosem. Ciężko jej było wypowiedzieć jakiekolwiek słowo z wiadomych przyczyn.
Dziewczyna zaczęła się wyrywać na wszystkie strony, machać rękami, nogami. Nic nie przynosiło skutku. Powodowało, że Kornelia wręcz jeszcze mocniej dusiła dawną przyjaciółkę.
- Czego właściwie chcesz?! - krzyczała Tosia z łzami w oczach.
- Adama... - szepnęła cicho do jej ucha, po czym popatrzyła się na nią przerażającym uśmiechem.
- Co?! - zdziwiła się. Ostatkiem sił wypowiadała nawet pojedyncze słowa.
Nienormalna dziewczyna nie odpowiedziała jej na to retoryczne pytanie. Wyrwała z ręki Tosi jej nowo kupionego Tymbarka i w celu ogłuszenia, trzasnęła impulsywnie szklaną butelką w głowę dziewczyny, powodując jej omdlenie. Kornelia puściła jej szyję, po ręce zaczęła spływać krew wydobywająca się z głowy dawnej przyjaciółki. Dodatkowo czuć było woń pysznego, jabłkowego napoju. Sprawczyni stanęła nieruchomo, w jej głowie zaczęło się tworzyć tysiące myśli. Tosia zsunęła się po ścianie. Nie było dobrze.


_______________________________________________________________
Dzisiaj rozdział krótszy, ale dzieją się dziwne rzeczy. Spokojnie - ze mną i z moim mózgiem wszystko w porządku :D Prędzej martwiłabym się o psychikę Kornelii. Jak myślicie? O co jej właściwie chodzi? Dlaczego taka jest? Mały spojler: Spokojnie, z Tosią NIE będzie tak, jak było z Adamem :3
Piszcie w KOMENTARZACH! Jestem ciekawa waszych wymysłów ^^

3 komentarze:

  1. JEZUS MARIA CO SIE DZIEJE!? CZEMU TOSIA!? BOOOOSZ ;____; pisz dalej bo normalnie nie wytrzymam ;-; genialne 😅♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezusie zawału bym dostała! Super rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przysięgam że ten blogspot jest wredny, chyba na prawdę nie chce żebym komentowała twoje posty...pisze ten kentarz czwarty raz 😪
    OMG OMG OMG TAK KORNELIA JEST NIENORMALNA! Jak możnasię tak zachować względem byłej przyjaciółki?! Nie wyobrażam sobie takiego zachowania nawet względem wroga! Mam nadzieję że jej bliscy dowiedzą się jaka jest na prawdę, albo my dowiemy się czemu ona taka jest. Bo skoro Maks jednak żyje to musi jakiś być, ludzie nie stają się źli bez powodu. Mam nadzieję również że poniesie konsekwencje wszystkich swoich czynów, oraz że Tosi nic nie będzie poważnego.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny
    Maja :)xx

    OdpowiedzUsuń