sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 28

,,Pierwszy'' Poniedziałkowy


Kornelia zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła. Roznosiło ją od środka. Popatrzyła się na swoją rękę, która była we krwi Tosi. Złapała się za głowę.
- Boże... - szepnęła, w jej oczach pojawiły się łzy. - Jestem potworem! Co ja zrobiłam? Co się ze mną dzieje?! - mówiła coraz głośniej.
Schyliła się do dawnej przyjaciółki i próbowała w jakikolwiek sposób zatamować krew. Nie potrafiła. Postanowiła, że weźmie ją na ręce i zaniesie do domu. Podniosła dziewczynę i zaczęła podążać w stronę domu. Dobrze, że mieszkała blisko. Była już przy drzwiach. Ciężko jej było cokolwiek zrobić, gdyż miała zajęte ręce, bo trzymała ranną. Nie zamknęła wcześniej drzwi.
Zaraz.. Rodzice są w domu, tak samo jak Maks - myślała. - Hmm.. piwnica!
Dziewczyna wpadła na nietypowy pomysł, aby zanieść Tosię do swojej piwnicy. Otworzyła drzwi, które prowadziły do ciemnego pomieszczenia. Zapaliła światło. Gdzieniegdzie biegały małe szczury. Dominującym elementem były pajęczyny, które zostały zrobione przez pająki.
- To chyba nie jest dobry pomysł - szeptała do siebie. - Ale nie mam innego wyjścia.
Kornelia położyła nieprzytomną przy ścianie. Następnie szybko weszła po betonowych schodach na górę, żeby załatwić jakikolwiek opatrunek. Na szczęście mama dziewczyny pracowała jako aptekarka i zawsze miała w szafce w kuchni bandaże, wodę utlenioną i inne potrzebne przedmioty.
- Gdzie te bandaże, gdzie one są? - mówiła do siebie, przewracając wszystko, co stało na półkach. - O! Są! - sięgnęła po opatrunki, które znajdowały się w szafce.
Następnie wróciła do piwnicy. Tosia nadal miała zamknięte oczy. Jej piękne blond włosy były coraz bardziej czerwone od krwi.
- Jak to się robiło? - panikowała Kornelia, zastanawiając się, jak opatrzyć ranę. - Obwinę to dookoła głowy i jakoś zawiążę. Może to jakoś zatamuje krwawienie - szeptała, bardzo głośno oddychając.
W pewnej chwili oczy Tosi otworzyły się. Dziewczyna była zdezorientowana i nie wiedziała, gdzie się znajduje. W końcu ujrzała przed sobą ciemną postać z długimi brązowymi włosami.
- Odejdź ode mnie! - krzyknęła dziewczyna i zakryła rękami twarz.
- Uspokój się! To ja! - odparła Kornelia.
- Kto ,,ja''?
- No ja, Kornelia.
- O nie.. czego ode mnie chcesz? - powoli wstała, chciała iść w stronę wyjścia, ale dziewczyna zatrzymała ją. - Pytam! Czego ode mnie chcesz?! - krzyknęła.
- Nie drzyj się! - szepnęła do niej, zatykając jej usta ręką. - Jesteś bezpieczna - uśmiechnęła się.
- Nie sądzę - wyrywała się Tosia. - Puść mnie! - nadal krzyczała przez palce Kornelii.
- Nie drzyj się, bo tylko na mnie plujesz! Uspokój się! Chcę ci wszystko wyjaśnić.
Dziewczyna spojrzała na przerażające szare oczy, próbowała się uspokoić, ale serce waliło jej, jak młotem.
- Posłuchaj... - zaczęła. Puściła Tosię.
- No.. słucham - ta przełknęła ślinę.
- Zrobiłam coś okropnego. Zdałam sobie z tego sprawę. Nie mam pojęcia co mnie napadło - tłumaczyła się.
- Nie.
- Co proszę? - zdziwiła się Kornelia.
- Chcesz mi wcisnąć kolejny kit, tak?
- Nie! W żadnym wypadku! Jak..
- Nie, Kornelia.. ja.. jakoś ci nie wierzę.
- Ale posłuchaj! - po raz kolejny w jej oczach znalazły się łzy.
- Słucham za każdym razem tych twoich bajeczek! Zawsze mnie okłamywałaś i robisz to do tej pory! Nie rozumiem, co w ciebie wstąpiło. Co ja ci złego zrobiłam?! - podniosła ton.
- No bo.. bo poczułam się samotna. Ty zaczęłaś zadawać się z Frankiem i Adamem i o mnie po prostu zapomniałaś...
- Powiedziałaś właśnie największą bzdurę, jaką w życiu słyszałam. O przyjaciołach nigdy bym nie zapomniała. Adam miał wypadek...
- Znów ten Adam! Adam, Adam i Adam - mówiła.
- Co ja poradzę?! Miał wypadek, trzeba było się nim zająć. Nie można zostawiać potrzebujących. Jesteś zazdrosna. Widzę to.
- Ech - westchnęła Kornelia.
- Skoro nie chcesz mnie słuchać, to do widzenia.
- Nie, nie! Stój. Zostaniesz tutaj.
- C-co? Dlaczego?
- Zrobimy eksperyment - wrócił złowieszczy uśmieszek Kornelii.
- Co ty znowu chcesz zrobić?!
- Jeżeli Franek lub Adam nie zaczną cię szukać, to będzie znaczyło, że twoja pomoc była bezużyteczna.
- Na pewno zaczną mnie szukać! - krzyknęła.
- Mówiłam już, nie drzyj się. Siadaj przy ścianie. Będziesz tutaj spała, bo u mnie w domu nie ma miejsca - popchnęła ją do ściany.
- Wiedziałam, że się nie zmieniłaś.
- Chcę tylko, aby nasza przyjaźń była taka, jak kiedyś.
- Takim zachowaniem na pewno nie udowodnisz, że jesteś tego warta.
- Ojj, cicho siedź! - to były jej ostatnie słowa. Po nich, Kornelia wyszła z piwnicy i zamknęła Tosię na klucz.
No super. I co teraz? - pomyślała siedząca przy ścianie dziewczyna. Zaczęła szukać wyjścia. Ujrzała tylko małe okienko, ale przez nie na pewno by się nie zmieściła. Tosia próbowała znaleźć jakieś wygodne miejsce. Spostrzegła jakiś stary, brązowy koc. Usiadła na nim, skuliła się i zaczęła szlochać.
W tym samym czasie Adam przygotowywał się do nagrania Poniedziałkowego Naruciaka razem z Wezą.
- Gdzie jest moja czapka?! - spytał Daniel, stojąc w przedpokoju.
Dominika wyszła z łazienki razem z czapką misia.
- To ta, prawda?  - uśmiechnęła się w stronę mężczyzny.
- Tak! Dzięki! - odwzajemnił gest.
- Daniel, gdzie jesteś? Możemy zaczynać nagrywanie! - krzyknął Naruciak.
- Już, już idę! Szukałem czapki!
Przyjaciele stanęli przed kamerą, za nimi było ustawione zielone tło.
- No to zaczynamy!
- No kurde! - powiedział Adam.
- Co się stało?
- Nie wiem, gdzie są lampy!
W tym momencie zielone tło zerwało się.
- No super. Co jeszcze się popsuje?! - powiedział z uśmiechem.
- Emm.. Adam? - zaczął Daniel. - W kamerze nie ma baterii - roześmiał się głośno.
Adam walnął się w czoło.
- Adam! Kto zjadł wszystkie parówki?! - wtargnęła nagle do pokoju Dominika.
Daniel wpatrzył się niewinnie w podłogę. Wszyscy wiemy, że to on rano je zjadł.
- To nie ja! Dominika! Mówiłem ci, żebyś nie wchodziła mi do pokoju w czasie nagrywania! - odparł brat.
- No dobrze już dobrze - wyszła.
- Poprawię to tło! - krzyknął Daniel.
- To ja poszukam tych głupich lamp! Przecież nie mogły tak po prostu zniknąć! Jeszcze do tego są tak duże, że nie da się ich nie zauważyć!
- Podłączę kamerę do ładowarki... - dodał Weza.
Pokój wyglądał jak złomowisko, dosłownie. Wszystko było wszędzie. Ani trochę czystej przestrzeni. Ogromny bałagan.
- Adam! Obiad! - krzyknęła z dołu mama.
- Do cholery jasnej! - Adam upuścił jakieś papiery z rąk. - Mamo! Nie teraz! Robię coś!
- Ty zawsze coś robisz! Chodź jeść!
Chłopak już się niczego nie czepiał. Razem z Danielem grzecznie wyszedł z pokoju i zszedł na dół.


________________________________________________________________________
Ta Kornelia to ciągle zmienia zdanie.. Zazdrość.. okropna zazdrość! Wpada w szał, gdy słyszy o Adamie i Franku. A tymczasem u Adama wszystko już w porządku! Jak wam się podobał rozdział? Czy Kornelia będzie miała serce? Piszcie w KOMENTARZACH oceny ^^


5 komentarzy:

  1. Super rozdział czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam że Kornelia się jakoś uspokoi..myliłam się, jednak nadal nienormalna :/ Jak można kogoś rannego zamknąć w piwnicy?! I jeszcze ten "eksperyment"...
    Uf dobrze że u Adama jest jak na razie wszystko ok, mam nadzieję że tak zostanie i że znajdą Tosię wraz z Frankiem
    Czekam na kolejny :)xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to powtórzę. Dać tej Korneli bana!!! Rozdział super <3
    http://tylkonienawisc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie nie zauważyłaś tego,że nie pisałam komów przez chyba 6 rozdziałów,ale bardzo cię przepraszam...Internet mi się popsuł,ale jest już dobrze i wreszcie mogę nadrobić twoje opowiadanie. Super rozdział!!! Kornelia jest jakaś pojebana nie wiem o co z nią chodzi,biedna Tosia,a co do tej końcówki to zaczęłam się śmiać. Tło się popsuło,lamp nie ma,a bateria rozładowana do tego obiad i znikające parówki XD Czekam na next'a!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :) Oh, ta Kornelia. Zawsze musi coś odwalić. Szkoda mi Tosi.. Czekam na następny rozdział :))
    http://i-am-not-your.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń