poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 29

W końcu? Nareszcie?


Daniel z Adamem zeszli na dół. Już mieli siadać przy stole, lecz zadzwonił telefon.
- Co jeszcze?! - krzyknął chłopak i nerwowo wyciągnął iPhone'a z kieszeni. Odebrał. - Tak, słucham?
- Hej Adam! Co dzisiaj robisz? - odezwał się męski głos Franka.
- Nagrywam...
- Aa, no to się nie spotkamy? - był zawiedziony.
- Nie no, spokojnie. Muszę ogarnąć parę spraw, bo akurat przed włączeniem kamery wszystko zaczęło się walić.
- Co? Dlaczego? Coś się stało? - zaniepokoił się.
- Tło mi się popsuło, nie wiem gdzie są lampy, w kamerze nie ma baterii.. - wymieniał Adam.
- Aa, to o to chodzi! Myślałem, że coś poważniejszego.
Adam burknął coś pod nosem.
- No to sobie spokojnie nagrywaj. Weza nadal u ciebie?
- Tak, tak. Właśnie je.. - chłopak popatrzył na Daniela z dziwnym wyrazem twarzy. - Skąd ty masz te parówki?! - spytał ze zdziwieniem. - Franek, zadzwonię później - rozłączył się i podszedł do stołu.
- Jakieś tam zostały jeszcze - odparł Weza, skupiając się bardziej na jedzeniu niż na rozmowie.
- Ech - Adam złapał się za kark. Usiadł przy stole i wziął losową kanapkę, która leżała na talerzu.
Dominika siedziała naprzeciw brata i patrzyła się, jakby zaraz chciała coś powiedzieć.
- Adam? - zaczęła, przeżuwając ostatni kawałek chleba. - Co w moim pokoju robią twoje lampy? - uśmiechnęła się, ukazując swoje zęby.
- Dominika! - wstał z krzesła, odłożył kanapkę.
- Ja ci ich nie ruszałam. Przysięgam - odsunęła się od stołu.
Aa, to o te lampy chodziło... - myślał Daniel.
- To skąd one tam się wzięły? - zapytał grzecznie Adam.
- Nie wiem! Daj mi zjeść.
- Sama zaczęłaś temat, to skończ - wzburzył się.
- Nie. Nie mam pojęcia, kto tam postawił twoje lampy.
- Mogę coś powiedzieć? - spytał nagle Weza.
- Nie! - krzyknęło jednocześnie rodzeństwo.
Daniel, nie zwracając uwagi, kontynuował jedzenie.
- Mówiłem ci tyle razy, żebyś nie zabierała moich rzeczy.
- Ale to nie ja! Mówiłam już! Adam, nie denerwuj mnie.
- To ty mnie nie denerwuj!
Kłótnia trwała. Nie zapowiadało się, że jej koniec szybko nadejdzie. Weza dopiero przed momentem przypomniał sobie, iż poprzedniego dnia, gdy Adama nie było w swoim pokoju, zaniósł lampy do pokoju Dominiki, bo uważał, że są one niepotrzebne. Ale filmy bez oświetlenia? Daniel się trochę zapomniał.
- Mogę coś powiedzieć?! - krzyknął drugi raz.
- Co?! - ponownie rodzeństwo odpowiedziało chórem.
- To ja przeniosłem te lampy - powiedział, poprawiając swoją czapkę.
- Weza! - krzyknął Adam. - Mogłeś tak od razu! - zaśmiał się.
- Przecież mówiłem i nie chciałeś mnie słuchać - nadal jadł.
- Ups - odparła Dominika i zaśmiała się głośno.
Adam zaczął ją gilgotać, aż ta spadła z krzesła.
- Oj, nic ci nie jest? - spytał brat. Ujrzał Dominikę z kawałkiem chleba na czole.
- Nie! Idź już, poradzę sobie - uśmiechała się. Ściągnęła kanapkę z głowy. - Ja już tego nie zjem - wstała.
- Okej. Daniel, zjadłeś już? - spytał Adam.
- Nie no, chwila! - popił chleb herbatą. - Dobrze! Możemy iść!
Dwójka odsunęła się od stołu i pognała w stronę pokoju.
- Chyba starczy tyle baterii - powiedział do siebie Adam, patrząc na swoją kamerę.
Odłączył kabel, następnie poprawił zielone tło i poprosił Daniela, żeby przyniósł lampy z pokoju Dominiki. Zaczęły się nagrywki.
Tymczasem Kornelia z kuzynem grali w szachy.
- Boże, co za nudy - jęczał Maks.
- A masz coś lepszego do roboty?
Na tym skończyła się rozmowa. Kontynuowali rozgrywkę. Chłopak wygrywał.
- Ii.. szach, mat! - krzyknął z radości.
- Eh, masz rację. Straszne nudy - odparła bez emocji. - Wychodzę.
- Gdzie wychodzisz? Mogę się przejść z tobą - uśmiechnął się.
- Nie ważne. Nie. Ty zostań. Możesz pogrzebać w moich rzeczach. Ale nie przeglądaj ubrań.
Maks skinął głową i usiadł przy komputerze. Tak naprawdę Kornelia nigdzie nie chciała wyjść. Postanowiła sprawdzić, jak się miewa Tosia. Przed wejściem do piwnicy, zaszła do kuchni, w celu zrobienia jakichś przekąsek. Po tym skierowała się do ciemnego pomieszczenia. Otworzyła drzwi kluczem. Dziewczyna siedząca w środku natychmiast się zerwała, otarła rękawem łzy i podbiegła w stronę wyjścia.
- Ej, ej. A ty gdzie? - Kornela zatrzymała ją ręką. - Przecież cię widzę - uśmiechnęła się. - Przyniosłam ci coś do jedzenia - na jej twarzy ponownie zagościł uśmiech.
- Co ja? Pies?!
- Nie to nie. Nie chcę, żebyś umarła z głodu. Tyle.
- Słuchaj. Ja nadal nic z tego nie rozumiem. Chyba nie będziesz mi kazała spać w piwnicy, co?
- Aż tak wredna nie jestem - odparła z sarkazmem.
- Pff.
- Spokojnie. Będziesz spała u mnie w pokoju.
- Co?! Nie. Masz mnie wypuścić z tej pieprzonej piwnicy do domu! - krzyknęła, rzucając się na prawo i lewo. Kornela przytrzymywała ją rękami tak, że dziewczyna nie miała jak uciec. Tosia już po chwili ochłonęła. - Ech! A wytłumaczysz mi kiedyś dokładnie, o co chodzi? Bardzo przeraziło mnie to, że przed walnięciem mnie butelką powiedziałaś, że ,,chcesz Adama''.
- Haha - zaśmiała się głośno, po czym zatkała buzię swoją ręką.
- Co cię tak bawi? - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i przymrużyła oczy.
- Źle to wtedy sformułowałam.
- Co to znaczy?
- Miałam na myśli... - zatrzymała się. Nie wiedziała jak dokończyć to zdanie. - Właściwie.. nie wiem - spuściła głowę.
Jej dawna przyjaciółka złapała ją za brodę. Podniosła jej głowę i spojrzała prosto w oczy. - Kornelciu...
- Jak? Kornelcia? Jeszcze nikt mnie tak nigdy nie nazwał - uśmiechnęła się lekko.
- Posłuchaj. Chociaż raz mnie posłuchaj. Proszę. - nadal patrzyła w jej oczy. - Jak się czujesz? - zadała zwykle, ale istotne pytanie. - Co w tej chwili czujesz?
- Ja.. - zaczęła.
- Hmm?
- Ja.. ja nie wiem! - rzuciła się Tosi w ramiona i zaczęła płakać. Bardzo mocno. Jak nigdy dotąd.
Dziewczyna objęła ją mocno. Nie mówiła nic. Zdała sobie sprawę, że teraz słowa są niepotrzebne. Zaprowadziła ją niżej schodami. Usiadła razem z Kornelią na koc, na którym wcześniej siedziała. Tosia objęła ją ramieniem. Cisza. Błoga, spokojna cisza, dająca dużo do myślenia.
- Tośka..? - zapytała Kornelia.
- Słucham cię - uśmiechnęła się w jej stronę.
- Nie wiem, co mam robić. Teraz mnie wszyscy nienawidzą.
- Oj tam zaraz wszyscy. Tylko Dominika, Gosia, Franek, Adam, jego mama...
- Dobra dość tego pocieszania!
- Wyjaśnimy wszystko, ale najpierw muszę się dowiedzieć, co ci jest.
- Ale ja sama nie wiem. Czuję się samotna.
- W jakim sensie samotna? - zaciekawiła się.
- Rodzice mają mnie w dupie. Zajmują się poszukiwaniami dobrze płatnych prac. Dodatkowo, gdy się dowiedziałam, że mój kuzyn może nie przeżyć, to się załamałam. Jest moim najlepszym przyjacielem i członkiem rodziny jednocześnie. Potem.. potem ty. Ty znalazłaś nowego ''kolegę''. I drugiego. Zaczęłaś spędzać z nimi coraz więcej czasu. Rozumiem, że Adam miał wypadek. Ale.. ale ja chciałam wam pomóc, lecz on mnie od razu odrzucił, bo uznał, że jest ze mną coś nie tak. Tak samo jak Franek. Potem ta cała Dominika, a Dominika wygadała wszystko tej swojej Gośce. I na koniec ich mama - dziewczyna łkała niemiłosiernie.
- Boże.. kochana, już, uspokój się - przytuliła ją natychmiast, jak to kiedyś było, gdy jeszcze się tak  przyjaźniły. Głaskała ją po głowie i próbowała pocieszyć. Wystarczyła tylko cisza. Przesiedziały tak kilkadziesiąt minut. Kornelia w końcu czuła spokój. W końcu mogła się wygadać. W końcu mogła wyrzucić z siebie to całe zło. W końcu. Nareszcie.


_________________________________________________________________________
Woo... ale dziwnie, prawda? Nie spodziewaliśmy się tego po Kornelii. To może dlatego była tak okropnie niedobra dla.. wszystkich! Jak myślicie, co będzie dalej? :)
Jak wam się podobał rozdział? Piszcie w KOMENTARZACH!
Z całego serduszka dziękuję za każde wsparcie i za każdą pozytywną opinię <3

6 komentarzy:

  1. Jaka... zmiana! :D Super! Naprawde, genialne! Ty to masz glowe :P Pisz, pisz, czekam na kolejne! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam taki mindfuck jakiego nie miałam od dawna. Kornelia trzymała Tosię w piwnicy, groziła jej znajomym, rozbiła jej głowę, okłamała ją a ta i tak jej wybaczyła. Ale ja coś czułam że Kornelia musi mieć jakiś powód do takiego zachowania. Mam nadzieję że teraz się zmieni. Oby. Na prawdę zaczęłam się jej bać
    Zaskakujący rozdział, czekam na kolejny
    Maja :)xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Może po prostu Kornelia się zakochała?? Może przemyślała sobie wszystko i doszła do wniosku,że tak nie powinno być? Niech Kornelia zaprzyjaźni się z Tosią i całą resztą....Wiem,że tak szybko ludzi się nie zmieni,dlatego może ich czasami okłamywać...Fajnie by było jakbyś jeszcze jakąś nową postać dodała...Może jakiś facet,taki wiesz przystojny,który znów namiesza w głowie Korneli i Tosi trochę też...NIe wiem !! Co będzie to będzie czekam na next'a!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmieniłam zdanie. Odbanować ją. Rozdziała super. Może mała miłość zacznie rosnąc?
    http://tylkonienawisc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział jak zwykle ;) 8)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Skąd ty masz te parówki?!" ROZEJBAO MNIE TO AHAHAHAH
    a rozdziały piszesz świetne ;*

    Zapraszam do mnie ;)
    http://naruciakoweopowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń