Panika ogarniała wszystkich, którzy znajdowali się w samochodzie. Ciężarówka nadjeżdżająca z naprzeciwka była coraz bliżej. Kornelia, mimo braku prawa jazdy, trzymała kierownicę bardzo mocno i nie puszczała jej. Chciała zrobić cokolwiek, aby nie doszło do wypadku. W końcu sprawiła, że auto zjechało z jezdni na prawą stronę. Słychać było przeraźliwie głośny pisk opon. Niebezpieczny zakręt spowodował, że w powietrzu zaczął unosić się dym z kurzu. Auto wleciało w jakieś przyuliczne krzaki i trafiło w drzewo. Nastała cisza. Kornelii serce waliło jak młotem. Nie mogła złapać tchu. Oddychała głośniej niż zdyszany pies. Nadal trzymała kierownicę. Ciężarówka, która miała w nich trafić, dopiero przed momentem przejechała obok. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że udało jej się ujść z życiem. Usłyszała kaszel Adama.
- Co.. to.. BYŁO?! - krzyknął.
- Właśnie! - dopowiedziała Tosia.
- Kierownica jest tylko dla kierowcy, dziewczyno! - rzekł zdenerwowany Karol.
- Mogliśmy zginąć! - Adam wciąż krzyczał.
- Zdaję sobie z tego sprawę, więc dlatego tak zareagowałam! - odpowiedziała.
- Na co zareagowałaś?! Wskoczyłaś na przód i zaczęłaś kręcić kierownicą, jak głupia!
- O mało co w nas ciężarówka nie wjechała!!
- Zaraz.. co?! C-ciężarówka?
- Naprawdę nikt z was nie widział ciężarówki? - zdziwiła się.
- Ja widziałem... - odezwał się w końcu Daniel.
- Daniel, widziałeś?!
- Tak - odparł cicho.
- To w takim razie.. moja wina - powiedział Karol. - Nie patrzyłem na drogę, a Kornelia nas uratowała...?
- Na to wygląda - rzekł dumnie Weza.
- K-Kornelia.. dziękuję i przepraszam, że cię oskarżyłem! - powiedział głośno Karol.
Tosia z Adamem przez chwilę siedzieli cicho. Milczenie przerwała Kornela.
- Oj no, każdemu się zdarza wybuchnąć złością - uśmiechnęła się w stronę chłopaka i dziewczyny, a ci odwzajemnili gest.
- Głupio mi teraz - stwierdził Adam. - Uratowałaś nas! - rozszerzył oczy.
- Dziękuję ci! - oznajmiła Tosia i przytuliła koleżankę. Poleciały łzy szczęścia.
Samochód zaczął dziwnie się dymić. To pewnie z powodu tego uderzenia. Cała piątka, siedząca w aucie szybko wysiadła.
- Moje auto! - załamał się Karol.
- Przepraszam.. - odparła z przykrością Kornela.
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina - uśmiechnął się, a dziewczyna się zarumieniła.
- Auto to tylko auto. Zwykły materiał. Ważne, że przeżyliśmy i jesteśmy tu razem - powiedział z radością Adam.
- Masz rację, stary - odparł. - Ale chwila.. Nie możemy zostawić tak tego auta. Trzeba je odholować! Zadzwonię do mojego ubezpieczyciela. On się zajmie samochodem.
Karol zrobił to, co do niego należy. Po parunastu minutach ujrzał pojazd, w którym siedział ubezpieczyciel oraz którego zadaniem było odholowanie auta.
- Może załatwić wam podwózkę? - zaproponował mężczyzna.
- Nie, w sumie to mamy blisko, przejdziemy się - uśmiechnął się.
- Na pewno?
- Tak, tak.
- No to jak chcecie. Jest gorąco. Na pewno tego chcecie?
- Tak! - odparła cała piątka.
- No dobrze, to ja zabieram to auto, a wam życzę udanego spaceru - po tych słowach, mężczyzna zajął się swoim zadaniem i już po chwili odjechał z zepsutym samochodem Karola.
- Moje kochane auto.. będę tęsknić - mówił w połowie poważnie, w połowie żartobliwie. - No dobra! To idziemy w stronę domu! - rzekł.
Karol zrobił to, co do niego należy. Po parunastu minutach ujrzał pojazd, w którym siedział ubezpieczyciel oraz którego zadaniem było odholowanie auta.
- Może załatwić wam podwózkę? - zaproponował mężczyzna.
- Nie, w sumie to mamy blisko, przejdziemy się - uśmiechnął się.
- Na pewno?
- Tak, tak.
- No to jak chcecie. Jest gorąco. Na pewno tego chcecie?
- Tak! - odparła cała piątka.
- No dobrze, to ja zabieram to auto, a wam życzę udanego spaceru - po tych słowach, mężczyzna zajął się swoim zadaniem i już po chwili odjechał z zepsutym samochodem Karola.
- Moje kochane auto.. będę tęsknić - mówił w połowie poważnie, w połowie żartobliwie. - No dobra! To idziemy w stronę domu! - rzekł.
Jak powiedział, tak zrobili. Poszli piechotą. Mieli czas na bliższe poznanie siebie. Kornelii bardzo przyjemnie rozmawiało się z Karolem i Danielem. Przechadzali się wszyscy przez przyuliczne krzaczki i strumyki. Tosia również zapoznała się z przyjaciółmi Adama. Doskonale się dogadywali. Po pół godzinie dotarli wreszcie na rynek elbląski. Plany się pozmieniały i poszli własnie tam. Słońce przygrzewało. Nic, tylko jechać nad wodę, no ale cóż. Stało się, co się stało. Czasu się nie cofnie. Postanowili, że pójdą na lody. Weszli do pierwszej lepszej lodziarni. Ich oczom ukazał się Franek razem ze swoimi rodzicami i 3-letnią siostrą Sandrą.
- O, hej! - Adam przywitał się z przyjacielem.
- Cześć! Co tutaj robicie w czwórkę? - zapytał.
- W piątkę - uśmiechnął się.
- Aa.. jeszcze Kornela, no tak, nie zauważyłem - rzekł sucho.
- Mieliśmy jechać z Karolem nad staw, ale.. stało się coś!
- Co takiego? Zapomnieliście czegoś?
- Nie, co ty! Coś niespodziewanie przerażającego i jednocześnie wspaniałego!
- No to słucham - zaciekawił się.
- Kornelia stała się bohaterką!
Franek prawie zadławił się koktajlem, który właśnie pił.
- W jaki sposób?!
- To może tak w skrócie. Jechaliśmy autem, śpiewając, śmiejąc się, nie zwracając w ogóle uwagi na drogę. Tak, wiem. Powinniśmy uważać... No i nagle Kornelia zauważyła ciężarówkę, jadącą prosto na nas. Rzuciła się na kierownicę i zrzuciła nas na pobocze ratując nam życie. Tyle.
- Poważnie?! - ogromnie się zdziwił. - Żartujesz! - wypluł napój, który trzymał w ustach.
- Słowo youtubera!
- Skoro tak... Ty nigdy mnie nie okłamałeś... Nie wierzę..
- To uwierz - Adam uśmiechnął się.
- Kornelia! - pobiegł do koleżanki w błyskawicznym tempie.
- Uratowałaś mojego przyjaciela! I przyjaciółkę! I Karola! I Daniela! Matko! Dziękuję ci i przepraszam za wszystko! - oznajmił tak, jakby to było wyznanie miłości.
- Jejku.. nie masz za co przepraszać... - złapała za swój kosmyk włosów i przeniosła go za ucho.
- Mam! Byłem wredny dla ciebie. Kompletnie nie znałem twojej sytuacji. Myślałem, że masz coś z głową. Myliłem się. Jeszcze raz ci dziękuję i przepraszam i nie mów, że nie mam za co, bo doskonale wiesz, że mam za co! - przytulił ją na koniec.
- Jak miło.. dz-dziękuję... - zarumieniła się.
Adam i reszta patrzyli na to z dumą i radością.
- Ceść - odezwał się głos małej dziewczynki. Była to siostra Franka. Sepleniła, co sprawiało, że każdy mógłby się przy niej rozkleić.
- Oo, jaka słodka! To twoja.. siostrzyczka? - zapytała Kornelia.
- Tak, mój mały skarb - wziął siostrę na ręce. - Nazywa się Sandra.
- Siandla - dziewczynka powtórzyła za bratem.
- Hmm.. Adam..? - Kornela zwróciła się nagle do kolegi.
- Tak? - odparł.
- Bo.. mój kuzyn, Maks.. on bardzo chciałby cię poznać. Ogląda cię - zaśmiała się i poprawiła swoje długie, ciemnobrązowe włosy.
- Nie widzę przeszkody. Też chętnie go poznam. Uwielbiam rozmawiać z widzami! - odparł z radością. Ile ma lat? - zaśmiał się.
- Niedawno skończył 16. Jest rok młodszy ode mnie - odpowiedziała. - To poczekaj, zadzwonię do niego i powiem, żeby tutaj przyszedł.
- Zadzwońmy tez po Dominikę i Gosię, co? Zjemy sobie całą grupą lody, pochodzimy po mieście, bliżej się wszyscy poznamy, będzie fajnie! - zaproponowała Tosia.
- No to zadzwonię - odparł Adam. Spodobała mu się inicjatywa przyjaciółki. Już mógł ją nazywać przyjaciółką. Ufał jej w 100% i wiedział, że zawsze może na niej polegać, tak samo, jak na Franku. Dziwne. Mało kto poznaje nowych przyjaciół w zaledwie tydzień, lecz Tosia była tego na pewno warta.
Po około dwudziestu minutach siedzenia w lodziarni grupka ujrzała wchodzącego Maksa razem z Dominiką i Małgosią.
- Heej kuzynka! - Maks przywitał się z Kornelią, przytulając ją, jak to często robił.
- No i są również nasze zguby - uśmiechnęła się Tosia w stronę Dominiki i Gosi.
- Czemu zguby? - dziewczynki uśmiechnęły się.
- A nie wiem, tak jakoś mi się powiedziało.
- To Naruciak! - ucieszył się Maks.
- Tak, to on. Adam, najzwyklejszy człowiek, tak samo, jak ty, więc spokojnie. Na luzie - uśmiała się, widząc, jak jej kuzyn się cieszy na widok youtubera.
- Ty pewnie jesteś Maks? Ja jestem Adam.. ale chyba o tym wiesz - Adam podszedł do chłopaka i zaśmiał się.
- T-tak, tak, to ja. Jeju, oglądam cię od.. w sumie to od niedawna, ale bardzo podoba mi się twój styl montażu, twoje filmy, humor, czasem też powiesz coś mądrego. Super!
- Właśnie ostatnio jakoś zaniedbałem to i mniej nagrywałem... ale obiecuję, że to się zmieni! - odparł z radością.
- Każdy ma prawo odpocząć, spoko - pocieszał.
- No dobra, to ja teraz zjadłbym gofra! Kto chce również? - spytał nagle Karol.
- Karolek! Weza! To oni też tutaj są?! Wow! - Maks nie potrafił opanować emocji.
- Maks, ogarnij się! Normalni ludzie - Kornelia cały czas się śmiała.
- To nie jest takie proste. Karola oglądam już od bardzo, bardzo dawna, Wezę również!
- Cześć miszczu! - przywitał się Karol.
- Miszczu? A nie przypadkiem ,,mistrzu''? - zdziwiła się Kornelia.
- Tak, miszczu! Jego widzowie!
- To widzę, że każdy youtuber nazywa swoich widzów po swojemu - zaśmiała się.
- I to jest piękne! Nie ma tego monotonnego słowa ,,widz'', tylko oryginalne nazwy!
- Haha, rozumiem.
- Dobrze, więc już wszyscy ochłońmy. Dużo emocji, jak na jeden dzień. Kornelia, bohaterko, gdzie chcesz iść? - spytał Franek.
- Bohaterko? - Maks znów się rozemocjonował.
- Później ci opowiem - dziewczyna nie mogła wytrzymać ze śmiechu. - I proszę, nie nazywajcie mnie ,,bohaterka''. Jestem Kornelia - uśmiechnęła się. - To skoro Karol chce na gofry, to idziemy na gofry! - zaproponowała.
Grupa znajomych wyszła z lodziarni i pognała w stronę najbliższego stoiska z goframi. Wszyscy się bardzo polubili. Teraz nie było piękniejszej rzeczy niż ich przyjaźń.
Kornelia nauczyła się, że nie warto wyrzucać emocji, wyżywając się na innych i że wystarczy tylko powiedzieć, co leży na sercu, a prawdziwi przyjaciele zrozumieją i pomogą. Franek zauważył, że nie można oceniać problemów pochopnie. Należy przyjrzeć się sprawie, pogłówkować, dowiedzieć się czegoś więcej i pomóc, jeśli jest taka potrzeba. Tosia stała się odważniejsza. Przed poznaniem Adama była ogromnie skryta w sobie, bała się odrzucenia i nigdy nie chciała się z nikim sprzeczać, nawet jeśli sytuacja tego wymagała. Gosia jest małym aniołkiem. Małym, ale dużo znaczącym. Teraz jest inaczej. Lepiej.
Mijały dni, tygodnie, miesiące, a nawet lata, lecz przyjaźń Adama, Franka, Kornelii i Tosi wciąż tylko i wyłącznie rosła w siłę, dając dowód, że to właśnie ona leczy rany i nigdy nie odchodzi. Prawdziwa przyjaźń nie zna granic. Prawdziwa przyjaźń się nie kończy. Prawdziwa przyjaźń to prawdziwy sens życia i trzeba o nią walczyć. Zawsze.
________________________________________________________________________
No to co? Mamy koniec. Po 33 rozdziałach nasze opowiadanie dobiegło końca. Ale zaraz? Jaki koniec? Już? Tak, już. Nie chciałam z tego robić niekończącego się tasiemca i myślę, że to odpowiednia ilość rozdziałów :P Na tym blogu pojawi się JESZCZE JEDEN WAŻNY POST! :D
KOMENTUJCIE, co sądzicie o takim końcu i wyczekujcie ostatniego posta :)
Dziękuję Wam! <3
Szkoda, że to już koniec .. Jakbys dobila do .. 50 rozdziałow i dodała nową postać .. O bosh XD Więc czekam na jakąś drugą "serie" rozdziałów w twoim wykonaniu :)
OdpowiedzUsuńAle mam wyczucie czasu... :D Dlaczego poznałam tego bloga dopiero wczoraj?! :( No cóż, wszystko co dobre zawsze się kończy. Alee, skoro tak dobrze piszesz to może założysz drugiego bloga? Znów o Naruciaku, on jest super! XD Wiem, że na wymyślenie fabuły i w ogóle wszystkiego potrzeba czasu, ale ja w każdym razie mogę zaczekać. ;) Gdybyś tak zrobiła, byłoby extra!
OdpowiedzUsuńTo koniec?! Szkoda....Ale cóż skończyło się fajnie!! Mam nadzieję, że będziesz dalej pielęgnowała swój talent do pisania i założysz nowego bloga...Może znów o Naruciaku, może o jakimś innym youtuberze...Proszę cię, jak założysz bloga poinformuj nas :) Czekam na ten ostatni ważny post z niecierpliwością!!
OdpowiedzUsuńJuż koniec? Co ? :'( smutam :( no cóż ale całe ff zajebiste <3
OdpowiedzUsuń