Kim ty w końcu jesteś?!
- No cóż, ale Franek mi powiedział, że wszystko będzie dobrze - uśmiechnęła się Dominika i poklepała brata po plecach.
- Franek... To mój najlepszy kumpel, tak? - spytał nagle.
- Mhm! Znacie się od 10 lat! Nigdy się nie pokłóciliście, chyba - odpowiedziała.
- Rozumiem. To ja może dalej porozglądam się po pokoju? Albo nawet po całym domu?
- Tak! Ja chcę cię oprowadzić! Zawsze chciałam kogoś oprowadzić po moim własnym domu! - zafascynowała się.
- Serio?
- Nie - zaśmiała się. - Dobra, chodź - pociągnęła go za rękę i zaprowadziła go w stronę przedpokoju. - To może zaczniemy od sypialni rodziców?
Wskazała na drzwi, za którymi znajdował się ten pokój. Rodzeństwo podeszło w ich stronę i odchylili je. Weszli. W pomieszczeniu dominował kolor fioletowy. Śliczny, przytulny pokoik z łóżkiem na środku. W sumie, sypialnia jak sypialnia. Dominika kontynuowała oprowadzanie. Przechodziła z Adamem z pokoju do pokoju, opowiadała i wskazywała, gdzie i co dokładnie jest umieszczone. Tak upłynęło pół godzinki.
- Podoba mi się tutaj - uśmiechnął się.
- I dobrze. To jest twój dom i tak ma być.
- Zaraz!!
- Hm?
- Ja dzisiaj miałem się spotkać z Kornelią!
- Ech - Dominika zdenerwowała się. - Ale dopiero po piętnastej - była zła.
- A, no tak.
- Może odpowiesz ciurakom na pytania na Ask'u?
- Czym jest Ask?
- Jeju! Jaki portal na którym odpowiada się na pytania, że tak w skrócie powiem.
- No to może... - zaczęła.
- Nie pamiętam.
- Ej! Skąd wiesz, o co chciałam zapytać?
- Nie wiem. Po prostu domyślam się, że nie będę pamiętał - odparł z lekką pogardą.
- To co chcesz robić? - spytała. Była lekko wnerwiona. Ten stan tłumaczy tylko jedno: Kornelia.
- Nie mam pojęcia. Chyba pójdę spać.
- W środku dnia?!
- Tak.
- No dobrze. Więc idź.
Adam pognał do swojego pokoju i po prostu rzucił się na łóżko. Nie zasnął od razu, ponieważ zauważył list. List od widza. Wziął go w swoje ręce i zaczął czytać.
- To jest cudowne. Tyle w tym ciepłych słów.
Siedemnastolatek postanowił wziąć kolejne wiadomości. Zaczytał się w nich, nie mógł się oderwać.
Adam, przypomnij sobie cokolwiek! Dlaczego jesteś taki głupi?! - myślał, uderzając się jednocześnie kartką w głowę.
- Rzeczywiście chyba się prześpię - powiedział do siebie.
Zrobił, jak rzekł. Położył się na zieloną, miękką poduszkę i zasnął. Długo nie mógł zapaść w sen. Myślał, o dzisiejszym spotkaniu z Kornelią.
Jak to będzie? A co, jeśli jej się nie spodobam? Co, jeśli mnie wystawi? - rozmyślał. W końcu zasnął.
Ponownie śniła mu się ta czapka wyglądająca, jak pluszowy miś. Czy to coś znaczyło? Nie wiadomo. Dochodziła godzina 14:50. Adam nadal spał. Nagle wtargnęła do jego pokoju mama.
- Adam! Wołam cię na obiad już od dziesięciu minut... zaraz... Adam?
- Co się dzieje? - chłopak otworzył lekko oczy, rozciągnął się. - Która godzina?
- 14:50.
- 14:50... chwila... 14:50!! Matko i córko! Zaspałem!! Później to zjem! Lecę do Kornelii!
Szybko wstał, pościelił na szybko łóżko i wybiegł z pokoju omijając kobietę. Zbiegł po schodach, ubrał buty i bez zastanowienia wyszedł. Zaczął biec.
Zaraz... Gdzie do cholery jest miejska kafejka?! - pomyślał i stanął przy jakimś słupie. Tak to jest jak się ze stresu coś palnie. - był zły na siebie. Postanowił zadzwonić do siostry. Wybrał numer. Słychać było tylko sygnał.
Super. Nie odbierze, bo jest na mnie zła. Nadal jej nie rozumiem - wciąż rozmyślał. Następnie wybrał numer do mamy.
- Tak, słucham? - odezwał się głos kobiety.
- Mamo, gdzie jest miejska kafejka? - roześmiał się.
- Adam! To nie poszedłeś z siostrą? Nie możesz się sam szlajać po Elblągu, jak nawet nie wiesz, gdzie co jest.
- Na spotkanie z Kornelią miałem wziąć siostrę? Mamo, poważnie? - zirytował się.
- Okej, liczę, że się nie zgubisz. Gdzie teraz jesteś? - spytała mama.
- Obok takiego jasnoczerwonego domu. Na podwórku biega sobie owczarek niemiecki.
- Aa, to dom państwa Kowalskich! Jeśli będziesz iść prosto, cały czas chodnikiem, to powinieneś dojść do tej twojej kafejki. Zawsze cię tam zabierałam i...
- Mamo! Teraz nie czas na to! Dzięki, zadzwonię potem. I tak już jestem spóźniony.
- No tak, powodzenia synku - pożegnała się i rozłączyła.
Adam zaczął biec. Rzeczywiście, mama miała rację. Ku jego oczom zjawiła się śliczna, urocza kafejka, dookoła której rosły czerwone róże. Mały budynek zbudowany z drewna, lecz wyglądał na luksusowy i rzeczywiście taki był. Następnie zobaczył machającą do niego Kornelię. Siedziała już przy stoliku, a przy niej stał kelner w czarnym garniturze. Chłopak natychmiast podszedł do niej.
- Cześć! - przywitał się, jednocześnie siadając na krześle, naprzeciwko dziewczyny.
- Co ci się stało z włosami? - spytała.
O nie, zapomniałem się uczesać po spaniu. Ile ludzi mnie widziało, matko! - pomyślał.
- Oj, przepraszam. Spałem i... no zapomniałem kompletnie o moich włosach.
- Haha, nic nie szkodzi. Może coś zamówimy? - uśmiechnęła się.
Adam kończył układać swoje włosy. W ogóle nie słuchał, co Kornelia do niego mówi.
- Coś mówiłaś? - spytał.
- Ech, może coś zamówmy? Jakąś kawę, czy herbatę?
- Pew..
- Naruciak!! - z oddali wyłonił się dziewczęcy głos. - Naruciak!! - ponownie Adam z Kornelią to usłyszeli.
Dziewczyna okazała się ciurakiem. Była coraz bliżej Adama. W końcu znalazła się przy stole.
- Słyszałam o twoim wypadku. Nawet nie wiesz, jak mi było przykro, gdy o tym usłyszałam, byłam zrozpaczona - przytuliła go nagle.
- Ojej, miło mi. Jak masz na imię? - posłał przyjazny uśmiech.
- Jestem Gosia! Jeju, jak się cieszę, że cię w końcu spotkałam! - była bardzo rozradowana, skakała wręcz z radości.
- Kim jest do cholery ta dziewczynka? I dlaczego krzyczy do ciebie ,,Naruciak''?
- Jestem jego widzem! Spotyka się pani z nim, a nie wie pani, że... - dziewczyna nie dokończyła, bo Adam zatkał jej usta ręką, po czym uśmiechnął się do niej i dał jej do zrozumienia, że ma więcej nic nie mówić.
- Jej chodziło o to, że bardzo często mnie widzi na mieście - skłamał.
- Hmm.. a dlaczego Naruciak?
I tu pojawił się problem. Jak Adam miał to wytłumaczyć?
- Jestem uzależniona od anime i zamiast ,,Naruto'' krzyknęłam ,,Naruciak'', zamiast po prostu Adam - bardzo sztucznie to zabrzmiało ze strony jego widzki.
Widać było, że Kornelia nie dowierzała, ale zignorowała to.
Zły Adam...Żeby tak widza potraktować!! Gówno mnie obchodzi czy coś pamięta czy nie...Moim zdaniem powinien zachować się milej...No cóż nie mam za bardzo wpływu na to opowiadanie,więc nie będę się rządzić XD Oczywiście nie chciałabym nic zmieniać w opowiadaniu...Jest zajebiste i czekam na kolejny rozdział!
OdpowiedzUsuńAle przecież nic jej złego nie zrobił :D Dam taki mini spojler: To nie jedna scena, w której wystąpi Gosia :)) To Kornelia jest dla niej wredna :3 Więcej nie powiem!
Usuń