Jaka naprawdę jest Kornelia?
Dziewczęta patrzyły się na Franka, a on na nie przez około 5 minut. Chłopak myślał jak wyjść z tej niezręcznej sytuacji. Dodatkowo całe ciało go swędziało z powodu bąbli po pokrzywach.
Może ta cała Kornelia mnie nie rozpozna i po prostu wyjdę na pedofila ukrywającego się w krzakach. Wolałbym to, niż żeby ona mnie skojarzyła. - zastanawiał się.
Nastolatek się w końcu ruszył. Zaczął kroczyć w stronę wyjścia z parku. Wyglądało na to, że dziewczyna go nie pamiętała, aż do momentu, gdy ta ujrzała jego gips na nodze.
- Zaraz! Stój! - krzyknęła ciemnowłosa patrząc na jego nogę. - Ja cię skądś znam...
Chłopak się zatrzymał. Ułożył sobie inaczej, niż zwykle miał, swój kontrolowany nieład na głowie, aby ona go nie poznała. Zrobił sobie grzywkę na prawą stronę. Wyglądał jeszcze bardziej komicznie niż po tym, jak wyszedł z krzaków. Następnie obrócił się w jej stronę.
- Ja pani nie kojarzę - powiedział przestraszony nastolatek.
- Wiem kim jesteś! To ty! Kolega Adama! Franek! Kazałeś mi się odczepić.. czy coś w tym rodzaju. To nie było miłe - rzekła.
- No dobrze.. to ja - odpowiedział zażenowany. - Ale czy nie uważasz, że twoje zachowanie w szpitalu było dziwne?
- No właśnie... ja bym chciała porozmawiać o tym z Adamem.
- Nie. Przez ciebie Adam czuje się teraz nieco źle. Musi się wyspać. Coraz później chodzi spać, a ty go jeszcze stresujesz. Ma na głowie szkołę i naukę oraz musi montować filmy dla widzów, których bardzo lubi i nie chce ich zawieść - powiedział blondyn ze skrzyżowanymi rękami na piersiach.
- Jakie filmy? Jacy widzowie? O co chodzi? - Kornela bardzo się tym zainteresowała.
Franek poczuł się bezradnie i głupio.
Jestem idiotą. Adam mnie zabije. Nie no.. Za mało powiedziane. Zadźga mnie nożem, potem spali, weźmie moje prochy i wrzuci do wulkanu - przez jego głowę przechodziły najgorsze myśli. Wymyślił coś mało wiarygodnego na poczekaniu.
- No... widzowie! Jest taka strona internetowa, na której tworzy się śmieszne filmiki animowane. To jest po prostu gra. Adam jest na czwartym miejscu w Polsce. Nie jest to zbyt popularne, lecz można się nieźle uśmiać. Ja też w to gram. Idzie mi o wiele gorzej od niego, ale jakoś sobie radzę. A widzowie, o których mowa to...
- Zaraz, zaraz, zaraz... gra internetowa? - przerwała Kornelia. - Poważnie? On jest przez nią zmęczony i nie ma czasu na naukę? Haha, chłopcy są dziwni - zakpiła.
Nie mogę uwierzyć, że uwierzyła w taki kit - W głębi duszy Franek się cieszył jak dziecko. Dziewczyna naprawdę zaufała chłopakowi. Myślała, że to prawda. Nastolatek był ciekaw, jakie kłamstwa mógłby jej jeszcze wcisnąć.
Ech nie.. Kłamstwo nie popłaca. To było moje ostatnie - pomyślał.
- I kto tutaj jest psychiczny? Na pewno nie ja! - jej zachowanie wróciło do stanu... dziwnego. Wydawała się znowu chamska i wredna. Jaka naprawdę była dziewczyna? Miała huśtawki nastrojów. Nigdy nie wiadomo, kiedy jej się coś odmieni.
- Kornela!! - krzyknęła Tosia, która podczas tej całej rozmowy stała z tyłu.
Dziewczyna i Franek natychmiast na nią spojrzeli.
- Przestań być taka dla innych! Cały czas byś tylko krytykowała i znęcała się nad innymi. Twoja sytuacja jest nie lepsza. Też bym mogła tak po prostu sobie zacząć opowiadać o tym, jak z tobą jest. Fajnie by było, prawda? - zbuntowała się blondynka.
Franek uśmiechnął się do niej, a ta to zauważyła i natychmiast się zarumieniła, po czym odwróciła wzrok.
- Pff! Wszyscy się nagle mnie odrzucają! Maks odszedł, to ty też sobie możesz odejść, prawda? Od początku wiedziałam, że on ci się podoba! Chciałaś mi go odebrać. - zbulwersowała się ciemnowłosa. Była czerwona jak burak, ale jednocześnie wyglądała, jakby zaraz miała się rozpłakać.
Tosia wpadła w ogromne zakłopotanie.
- Co ty wygadujesz? Nigdy mi się nie podobał ten Twój cały Maks. W sumie to nawet do dokładnie nie znałam! Cały czas spędzałaś z nim czas. Kilkadziesiąt lat temu to my byłyśmy najlepszymi kumpelami, ale nagle zauważyłaś go w swojej rodzinie i nasza przyjaźń zaczęła się rozpadać! - Dziewczyna miała już łzy w oczach, ale starała się tego nie ukazywać.
Kłótnie dziewczyn... Chyba nie powinienem się wtrącać... - pomyślał Franek, spoglądając raz na Tosię, raz na Kornelię.
- Wiesz co? Nie będę z tobą gadać. Idę do domu. Przemyśl, co właśnie powiedziałaś - odeszła zdenerwowana dziewczyna w stronę wyjścia z lasu.
Tosia stanęła z opuszczonymi rękami. Była bardzo wrażliwa, toteż jej oczy łzawiły, ale nie chciała, żeby ktokolwiek to ujrzał. Jak można było się domyślić, chłopak, który usłyszał całą tą aferę, zauważył to.
- Ejj.. nie płacz. - odezwał się męski głos.
Franek podszedł do dziewczyny, ale nie za bardzo wiedział co zrobić. Nawet nie znał jej imienia.
- Mogę wiedzieć, jak się nazywasz? - uśmiechnął się.
- T.. Tosia - odpowiedziała, szybko przecierając łzy swoim rękawem. - Przepraszam, że musiał pan słuchać tej kłótni. To jest nie ważne. Ona ostatnio często ma takie humory.. Jej kuzyn.. - dziewczyna powstrzymała się od wyjawieniu sekretu, choć w sumie Franek dowiedział się już o nim, podczas ich sprzeczki.
- Nie szkodzi. I proszę, nie mów na mnie ,,pan''. Nie lubię, jak się na mnie tak mówi, heh. - znów się uśmiechnął, a ta spojrzała na Franka swoimi jasnozielonymi oczami. Chłopak poczuł coś dziwnego... jakby ciepło... - To ja.. Ja już muszę iść. Przepraszam. Bardzo chciałbym zostać, ale.. no śpieszę się. - po raz ostatni się uśmiechnął i szybkim ruchem zwrócił się w stronę dróżki, którą szedł przedtem.
Co to było? Dawno nie było mi tak ciepło. Nie ważne - pomyślał.
Tosia została jeszcze w parku. Była jakby weselsza.
W tym samym czasie Adam właśnie wchodził do swojego ukochanego pokoju. Podszedł do łóżka i dosłownie rzucił się na nie. Nie zauważył Dominiki, która znów grała w GTA, na jego komputerze. Wziął w ramiona swojego dużego jasnobrązowego misia i momentalnie zasnął. Wyglądał jak dwuletni chłopczyk, po wypiciu mleka.
A jemu co znowu? - pomyślała siostra, obracając się w stronę Adama.
Nagle wtargnęła do pokoju mama rodzeństwa.
- Może chcesz coś zjeść? - spytała kobieta.
- Cśś.. mamo, bo go obudzisz. - szepnęła, wskazując palcem na brata.
- A co mu się stało? Przecież on nigdy nie śpi w ciągu dnia. - szeptała mama.
- A bo ja wiem? Nie chcę nic do jedzenia.
Kobieta, nie odzywając się wyszła z pokoju, a Dominika z powrotem obróciła się w stronę monitora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz