Jak wiedźma
Dominika wyszła zza drzewa nieco przestraszona.
- I ty się z nią przyjaźniłaś? - spytała z niedowierzaniem.
- Uwierz mi, nie wiedziałam, jaka jest naprawdę - tłumaczyła Tosia.
- Ja bym już dawno zauważyła takie dziwne zachowanie - wymądrzała się żartobliwie.
- Wiem, byłam tępa...
- Nie mów tak! Chodź, wróćmy może do chłopaków, co? - zaproponowała dziewczynka.
- No dobrze - uśmiechnęła się blondynka i obie wyruszyły z powrotem w stronę parku.
Myślały, że Kornelia poszła do sklepu, o którym mówiła. Jednak nie. Ciemnowłosa tylko czekała, żeby się wróciły do Franka i Adama. Schowała się za jeden z budynków, gdy tylko zniknęła z pola widzenia dziewcząt. Obserwowała je wciąż.
Szlag. Szkoda, że ich nie słyszę - pomyślała dziewczyna zza budynku. - Ale to nic. Ważne, że wiem, gdzie idą. Wydaje mi się, że do parku - uśmiechała się złowrogo do siebie.
- Co robisz pod moim sklepem?! - zabrzmiał głos jakiegoś sklepikarza. Widocznie budynek, pod którym stała Kornelia, był sklepem należącym do tego pana.
- Ja.. Upuściłam gdzieś tutaj pieniądze.. - skłamała. Była zmieszana. Bała się, że straci z pola widzenia dziewczyny.
- Precz mi stąd! To nie miejsce dla żebraków! - właściciel sklepu chyba nie dosłyszał, dlaczego Kornelia tutaj czyha i spłoszył ją, bo myślał, że jest zwykłą bezdomną, szukającą pieniędzy.
Dziewczyna oddaliła się od budynku i podbiegła do jakiegoś wielkiego drzewa, które zasłaniało jej całe ciało. Nadal obserwowała. Na szczęście nie zgubiła ich.
- Ile masz lat tak w ogóle? - rozmowa Tosi z Dominiką zaczęła się rozkręcać.
- Niedawno skończyłam 16 - odpowiedziała blondynka. - A ty? - uśmiechnęła się w stronę niższej od siebie brunetki.
- Ja 13, ale to chyba ci nie przeszkadza? - spytała lekko speszona.
- Nie no coś ty, w żadnym wypadku.
Szły dalej, już były w parku. Kornela przechodziła z drzewa do drzewa. W oddali zobaczyła bordową bluzę.
To Adam! - pomyślała. Znów na jej twarzy pojawił się ten złowieszczy uśmieszek.
Natychmiast przyśpieszyła przechadzanie się pomiędzy drzewami, aby dość do chłopaków. Miała plan.
- O, patrz! Muchomor! - Franek wskazał palcem na grzyba.
- Heh, rzeczywiście - Adam sztucznie się uśmiechnął.
- Coś nie tak? - spytał niebieskooki.
- Wiesz... może nie powinienem tak ostro zwracać się do Dominiki skoro dla niej to ważne miejsce - zaczął.
- Dla ciebie to również jest ważne miejsce. No owszem. Byłeś trochę za ostry.
- Dzięki, że pocieszasz - zakpił zielonooki, patrząc w ziemię.
- No ale taka prawda.
Adam podniósł głowę, zmarszczył swoje czoło i popatrzył się ze smutkiem na przyjaciela.
- Miszczowskie czoło! - Franek, ni z gruszki, ni z pietruszki, krzyknął z radością.
- Co proszę? - brunet nie zrozumiał ani trochę.
- Na YouTube jesteś trochę z tego kojarzony... Zresztą, nie ważne.
Nagle oboje ujrzeli dziewczynę w krótkich jeansowych spodniach i białej koszulce.
- O! Cześć chłopcy! - przywitała się, dobrze już znana Frankowi, Kornelia.
- Szukasz tutaj czegoś? - zapytał, z lekkim gniewem.
- Nie. Przechodziłam.
- Mhm... - nie dowierzał blondyn.
Adam był wpatrzony w Kornelię, jak królik w marchewkę, jak w najdroższy diament. Franek z ciemnowłosą cały czas się sprzeczali, rozmawiali, ale brunet jakoś nie zwracał na to uwagi, jakby odpłynął. Nagle kolega go szturchnął.
- Prawda Adam?! - spytał jego przyjaciel z dumą.
- Emm.. Ale co? - rozkojarzony, nie wiedział, o co chodzi.
- Słuchałeś mnie, czy odzyskałeś pamięć, czy może coś jeszcze innego?
- Ja.. Nic nie słyszałem, to znaczy, nie wiem co się przed momentem stało... - jąkał się. - Mogę spytać się o imię tej dziewczyny?
- Jestem Kornelia, miło mi. Ty jesteś Adam, tak? - uśmiechnęła się. Dobrze jej wyszło, chociaż było to sztuczne.
- To ja cię znałem przed tym całym moim wypadkiem? - spytał. Dziwie się trząsł.
- Odrobinę, heh. Ale możemy poznać się na nowo - znów się uśmiechnęła, Adam odwzajemnił gest.
Nieopodal było już widać Dominikę razem z Tosią.
- Ej! Czy to nie Kornela?! - spytała, ze złością, trzynastolatka.
- Boże.. tak, to ona! O nie.. - przestraszyła się.
- Musimy coś zrobić! Ona będzie nim manipulować, jak tobą!
Tosia odwróciła głowę w stronę dziewczynki i popatrzyła się z oburzeniem, lecz po chwili złapała ją za rękę i pobiegły razem w stronę Adama.
Tymczasem...
- A masz może ochotę na jakąś herbatę, czy coś? - zaproponował brunet. Bał się reakcji.
- Chłopie, co ty robisz? - szturchnął chłopaka Franek.
- Cicho! - odparł.
Blondyn popatrzył się na niego krzywo i nie dowierzał.
- Pewnie! Bardzo lubię herbatę - ucieszyła się.
- To... masz jutro czas po piętnastej w kafejce miejskiej?
- Mhm - bardzo się ucieszyła, a pod nosem powiedziała cichutko ,,tak, udało się!'', Adam tego nie usłyszał.
- Stoop! - Tosia krzyknęła z kilku metrów dalej. Kornelia to olała.
- No to jesteśmy umówieni - odparła ciemnowłosa i odeszła od Adama, jak gdyby nigdy nic. Podczas chodu, uśmiechnęła się znów złowieszczo do siebie. Miała już się zaśmiać złowrogo, lecz przypomniała sobie, że Franek i reszta jest za nią.
Gdy Dominika razem z blondynką dobiegły, było już za późno. Brunet, jak zahipnotyzowany, wpatrywał się w długie włosy Kornelii.
O nienienienienienienieee! Czemu Adam to zrobił :c
OdpowiedzUsuńGłupia Kornelia, czemu ona to zrobiła. Ba, czemu Adam ją zaprosił. I czemu nie posłuchał Franka ugh ;-;
Świetny rozdział, teraz jeszcze bardziej nie lubię Kornelii xD
Czekam z niecierpliwoscią na kolejny
Maja xx
Zbanować tą Kornelie!!! Oby nie było tak Adam+Kornelia= ♥
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie. Opowiadanie oo Smav'ie
tylkonienawisc.blogspot.com/
Kornelia ;____;
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, czekam na kolejne ;))