niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 14

Pamiętasz? 

- A może chociaż zjesz mój rosół, smarku? - zapytała z obrazą pani Grażynka.
- Proszę pani, nie teraz. Musimy go zaprowadzić do domu - odparła Tosia. - Adam, tam jest twoja bluza, jakby coś - wskazała palcem na krzesło, gdzie było powieszone bordowe ubranie.
- Uu, jeżeli to jest moje, to mam fajny styl - zaśmiał się chłopak. Poczucia humoru na szczęście nie stracił. Tosia także się uśmiechała. Miała w oczach jeszcze łzy, ale wytarła je chusteczką, którą podała jej pani Piotrkowska.
- To idziemy? - spytała sąsiadka, chowając swój słoik z rosołem do torby.
- Mhm - odpowiedziała dziewczyna, po czym cała trójka wyszła z sali i zaczęła iść korytarzem szpitalnym w stronę wyjścia. Gdy już wyszli, Tosia razem z panią Grażynką prowadziły chłopaka przez miejsca, które Adam na pewno znał, ponieważ często przez nie przechodził. Mijali park, obok którego chłopak miał wypadek, ale niestety brunet nic nie kojarzył. Przyglądał się tylko Elblągowi.
- Bardzo ładne miasto - przerwał ciszę.
- Bo w nim mieszkasz - odrzekła sąsiadka. Nie chciało jej się za bardzo iść ze ,,smarkiem'', lecz nie miała innego wyjścia.
- Adam... - zaczęła Tosia.
- Słucham?
- Na prawdę nie kojarzysz żadnych miejsc i osób? Mnie? Pani Grażynki? O! A Franka kojarzysz?! Franek Mazurkiewicz! Musisz kojarzyć! Twój najlepszy przyjaciel! Znacie się od 10 lat! - usiłowała przypomnieć cokolwiek dziewczyna.
- Nie, naprawdę nie pamiętam, żebym kogoś takiego znał... Pamiętam tylko...
- Co?! - przerwała. - Oj, przepraszam, no mów.
- Pamiętam tylko mój dom w Gdyni, moją mamę, siostrę, Figusia. W sumie to całą rodzinę. To jest Elbląg, tak?
Jakiego Figusia? - zamyśliła się Tosia.
- Yy, tak! To jest Elbląg! Czyli, że jednak pamiętasz coś ze swojego życia. Mogę zapytać, kim jest Figuś?
- To mój piesek - uśmiechnął się brunet, patrząc się głęboko w oczy zielonookiej dziewczynie.
Nagle zabolała go mocno głowa. Złapał się za nią i schylił się nieco z bólu. Gdy przypatrywał się Tosi, mogło by się wydawać, że przez chwilę ją pamiętał, lecz po sekundzie znów zapomniał.
- Adam! Co się dzieje?! - spytała z niepokojem nastolatka.
- Nie, nic. Strasznie mnie głowa rozbolała. Chyba nic wielkiego.
- To więc nie pamiętasz Franka? - zapytała znów z odrobiną nadziei.
- Nie. Aa, właśnie. Nie zapytałem nawet jak masz na imię.
Sytuacja z pod sklepu się powtarza, heh. - pomyślała i uśmiechnęła się.
- Tosia
- Ładne imię. Rzadko się z takim spotykam - odparł.
Nagle cała trójka napotkała na swojej drodze... Kornelię! Była ubrana w jeansy, czarne trampki oraz koszulkę z długim rękawem tego samego koloru co buty.
- Oo! Adam, jak się spało? - zaczęła już z daleka ciemnowłosa.
- To ja ją znam? - spytał Tosię chłopak.
- Tak, to jest moja przyjaciółka. Ostatnio jej trochę odbija, ale ciii... - odpowiedziała blondynka.
Hmm... Ładna z niej dziewczyna - pomyślał siedemnastolatek.
- Nie doczekałam się odpowiedzi - rzekła Kornelia. Była już przy całej trójce.
- Kornela... Muszę ci coś powiedzieć. - zaczęła jasnowłosa.
- No dobrze, więc mów.
- Adam... no.. stracił pamięć. Nie pamięta ciebie, mnie, Franka.
W szarych oczach dziewczyny pojawił się błysk. Chyba wpadła na kolejny dziwny pomysł. Uśmiechnęła się złowieszczo do siebie samej.
- Ojj, Adam, poważnie? - zapytała z nutką ironii.
- Z tego co wiem, to tak - uśmiechnął się do niej, ale inaczej, niż to zwykle robił przy innych osobach.
Kornelia poczuła się nietypowo.
- A co jeśli oni sobie ze mnie żartują? Adam uśmiechnął się do mnie w dziwny, inny sposób. Co to do cholery znaczy? - pomyślała. Zaczęła powoli głupieć z tego wszystkiego.
- Słuchaj Kornela, naprawdę nie chcę się teraz żegnać, ale lekarz Adama kazał nam bezpiecznie odprowadzić go do domu - powiedziała Tosia.
- Rozumiem - odparła. - Ja idę jeszcze do szpitala w sprawie Maksa - skłamała. - To ja lecę, pa.
Kornelia poszła. Adam zaglądał co chwilę za nią. Gdy już znikła z pola widzenia, Tosia znów zaczęła rozmowę z nim. Pani Grażynka przez cały czas szła za nimi. Mijali kolorowe budynki z pięknymi ogródkami, czyli w sumie to, co zawsze. Do domu Adama doszli w około 10 minut. Pani Piotrkowska poszła w stronę swojego mieszkania. Dziewczyna z brunetem podeszła przed klatkę.
- Wiesz, pod którym numerem mieszkasz? - zapytała Tosia.
- Nie, przepraszam - odpowiedział.
- Nie przepraszaj. Zadzwonimy do sąsiada, może wie.
Blondynka wcisnęła byle jaki przycisk i rozległ się dźwięk dzwoniącego domofonu.
- Tak, słucham? - odezwał się męski głos.
- Dzień dobry, czy tutaj mieszka Adam Zimmermann?
- To ten co wiecznie się drze sam do siebie i gada do kamery? On mieszka piętro wyżej.
Gada do kamery? - pomyślała Tosia. Zdziwiła się.
- Dziękuję! - odpowiedziała.
Tym razem wcisnęła odpowiedni numer domu. Teraz odezwał się damski głos.
- Halo?
Adam od razu rozpoznał głos swojej mamy.
- Mamo, to ja, Adam!
Kobieta o mało co nie zaszła na zawał przy słuchawce od domofonu.
- Adaś! Wchodź! Jesteś sam? - zapytała roztrzęsiona.
- Nie.. Może też wejść koleżanka?
- Pewnie! Wchodźcie szybciutko! - mówiła to jak do 10-latka.
Chłopak razem z zielonooką wchodzili powoli po schodach. Nastolatek w ogóle nie poznawał swojej klatki schodowej. Doszli w końcu na właściwe piętro i do domu.
- Zapukaj - zaproponowała Tosia Adamowi uśmiechając się.
Jak kazała, tak też zrobił. Drewniana konstrukcja odchyliła się. Chłopak ujrzał swoją mamę.
- Mamo? Ale się zestarzałaś...
- Słucham? - nie zrozumiała mama.
Na schodach słychać było schodzącą Dominikę. Szła jak najszybciej się dało. Gdy już zeszła, wbiegła na swojego brata i przytuliła go.
- Widziałam cię w telewizji! Matko! Myślałam, że nie wrócisz do domu! - mówiła siostra, tuląc się do Adama.
- Dominika? Ale urosłaś! - rzekł Adam.
- Adam, co ty wygadujesz? Zachowujesz się dziwnie - stwierdziła mama chłopaka.
- Mogę się wtrącić? - zaczęła Tosia.
- Hm?
- On stracił pamięć.
- Co?! Jak to? - krzyknęła Dominika.
- Lekarz powiedział, że to się zdarza. Powinien sobie kiedyś wszystko przypomnieć. Mówił coś, że pamięta tylko swoje mieszkanie w Gdyni i coś w tym stylu.
- Jeju.. W Gdyni mieszkaliśmy kilka lat temu - odparła kobieta.
- Skoro on pamięta tylko początki ze swojego życia, to co z jego ciurakami?! - odezwała się Dominika.
- Jakimi ciurakami? - zdziwiła się Tosia.
- No ciuraki! Jego widzowie! YouTube! On nie pamięta, że jest youtuberem! Jak się wytłumaczymy jego widzom?!
Tosię olśniło.
Aa więc o to chodziło wtedy Frankowi! - pomyślała. Uświadomiła sobie, o czym mówił blondyn wtedy w parku.
- To on jest youtuberem?! - zapytała ze zdziwieniem Tosia.
- Mhm! Ma bardzo dużo widzów, którzy są wspaniali! Przynajmniej Adam tak mówi - rzekła Dominika.
- Ekhem... - chrząknął chłopak. - Mogę wiedzieć o co chodzi?
- Adam! Trzeba ci odświeżyć pamięć! Chodź na górę! I ty..
- Tosia - powiedziała jasnowłosa z uśmiechem.
- No właśnie! Tosia! Ty też chodź!
Zielonooka zdjęła buty, tak samo jak Adam i zaczęli podążać za Dominiką na górę. Weszli drewnianymi schodami. Siostra wskazała na drzwi, które były drewniane, tak samo jak schody. Za nimi znajdował się pokój Adama.
- Adam, wchodź tam! To twój pokój!
Chłopak posłuchał siostry. Wszedł do środka. Zobaczył zielone ściany. Po lewej stronie ujrzał niebieską szafę na ubrania z widoczną statuą wolności oraz białe półki, na których była powieszona gitara. Troszkę bardziej po prawej stronie, pod ścianą stało łóżko. Gdy Adam obrócił się całkowicie w prawo, na pierwszy rzut oka było widać miejsce, gdzie działa się cała ''magia''. Stało białe biurko, a na nim 2 monitory, softbox'y, czyli po prostu oświetlenie. Ogólnie mówiąc: cały sprzęt, który jest potrzebny youtuberowi.
- To wszystko jest moje? - zdziwił się Adam.
- Tak! Wszystko! Dosłownie! Jesteś youtuberem! Twoi widzowie to ciuraki! Pamiętasz?! - zapytała z nadzieją Dominika.
- Nie - odparł zakłopotany chłopak. Było mu bardzo przykro.




3 komentarze:

  1. Biedny Adaś .. Super! Oby tak dalej! Czekam do czwartku na kolejne (y) ;3;

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny Adaaś ;-; nie umieraj ;-; xd
    Czekm na następne :)) <3

    Ps. ADAŚ, ZAWSZE PAMIĘTAJ O CIURAKACH!!! <3 ;-;

    OdpowiedzUsuń