czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział 4

Chyba oszalałem... 

Zadzwonił budzik. Adam wziął telefon do ręki i wyłączył denerwujący dźwięk. Zegarek wskazywał godzinę 6:30. Chłopak wstał powoli z łóżka i drapiąc się po karku, poszedł w stronę swojej łazienki. Wziął poranny, zimny prysznic, po czym ubrał czarną koszulkę, brązowe spodnie oraz swoją bordową bluzę. Przemył twarz i spojrzał w lustro.
Dlaczego mam takie chore sny? - pomyślał - Zadzwonię do Franka.
Tymczasem przyjaciel Adama słodko sobie spał, razem ze swoim ciemnobrązowym misiem.
Zadzwonił do niego telefon.
- Ech.. Kto normalny dzwoni w wakacje o tej porze?! - powiedział Franek, przecierając oczy.
- Adam... No przecież moja noga żyje - rzekł sam do siebie, po czym odebrał.
- Haloo?
- Za halo... to znaczy.. Franek, o której ty wychodzisz z domu? - spytał Adam.
- A po co mam wychodzić z domu? Ja jeszcze spałem.
- Nie idziesz na matmę? - zadał kolejne pytanie.
Franek przez 10 sekund nic nie mówił, po czym rzekł:
- Jest 3 lipiec. Mamy wakacje. Adam, spałeś dobrze? - zapytał z zaniepokojeniem.
Ten stanął na środku swojej łazienki i charakterystycznie uderzył swoją ręką we własne czoło.
- Myślałem, że mamy maj.. nie ważne.
- Chyba zapomniałem nagrać Poniedziałkowego. Ciuraki będą złe.
Gdy Adam rozmawiał przez telefon w łazience, Dominika go usłyszała. Zrobiła nagły ruch i gwałtownie weszła do łazienki, nie myśląc, co brat robi teraz w środku.
- Geniuszu! Przecież nagrywałeś wczoraj Poniedziałkowego do 22:00! - zaśmiała się siostra.
Brunet pożegnał się szybko z Frankiem i włożył telefon do kieszeni.
- Dominika! Kto ci pozwolił wejść bez pukania?! A gdybym nie był ubrany?
- Taa.. i rozmawiałbyś na środku łazienki bez ubrań. Nie rozśmieszaj mnie - zakpiła siostra.
- Skąd wie... nie ważne. Poważnie? Nagrałem ten odcinek? Czyli, że.. to nie był sen?
- Nie - odparła Dominika.
- Matko i córko! Franek żyje?!
- Tak. Człowieku, co ci się śniło? - spytała.
- Nic. Czy Kornelia istnieje?! - zapytał z ogromnym lękiem w głosie, przełykając ślinę.
- To twoja nowa przyjaciółka, prawda? - uśmiechnęła się Dominika, lecz Adamowi wcale nie było do śmiechu.
- O nie.. Czyli istnieje? Zaraz pewnie będzie przed naszą klatką. Na pewno już ma mój numer telefonu. Zaraz zadzwoni. Będzie się dopytywać co robię. Będzie mnie podglądać, gdy będę w łazience. Zwariuję przez nią. Czuję się obserwowany! - Adam w tym momencie był tak roztrzęsiony, że myślał tylko o tym, co Kornelia może mu jeszcze zrobić.
- Uspokój się. Przecież ja mogę ci pomóc, Franek też.. Mama także! A jeśli ta dziewczyna będzie ciebie naprawdę prześladować, to można zadzwonić na policję, także spokojnie, Adam - uspokoiła go Dominika. Rzadko zachowywała się tak miło wobec brata.
- Dziękuję. A może ona wczoraj nie wiedziała co robi? Może rzeczywiście była pod wpływem narkotyków czy czegoś innego. Ech... Idę się przejść po Elblągu. Zrobię sobie spacerek i odpocznę. Jeden taki dziwny dzień, a czuję się, jakbym nie spał dwie noce - oznajmił brunet.
- Rozumiem, dobrze. - powiedziała siostra i poszła do swojego pokoju.
Chłopak wyszedł w końcu z łazienki i zszedł po drewnianych schodach. Ubrał buty, włożył słuchawki do uszu i wyszedł. Puścił jakąś spokojną piosenkę i zaczął iść. Obserwował drzewa i ulice dookoła niego. Muzyka dodawała do wszystkiego uroku i piękna. Widział ludzi śpieszących się do pracy.
Żeby tak pracować w wakacje? Wyrazy współczucia. Hmm.. w sumie to normalne - pomyślał.
Nadal szedł. Myślał o różnych sprawach. O tym, że w kolejnym roku szkolnym musi się bardziej wziąć za naukę, że musi jeszcze zmontować nowy odcinek. Zastanawiał się, czy z nogą Franka jest lepiej. Adam lubił takie spacery. Były to chwile do przemyśleń w samotności. Zawsze sobie wszystko w głowie układał. A muzyka go dodatkowo uspokajała.
Postanowił wejść do sklepu, który przed momentem minął. Chciał sobie kupić coś do picia. Wszedł do środka. Zdjął słuchawki. W sklepie było prawie pusto. Zaszedł do segmentu z napojami. Ujrzał tam blondynkę, która właśnie szukała czegoś w swojej torebce. Z początku chłopak ją zignorował. Była to zwykła klientka, zapewne robiąca zakupy do domu. Adam zaczął rozglądać się po półce, aby znaleźć swoje ulubione picie. Przypatrywał się dokładnie, lecz za nic nie mógł ujrzeć tego napoju.
- Emm.. przepraszam? - odezwał się cieniutki głosik - Szuka pan czegoś?
Była to ta blondynka. W głosie słychać było nieśmiałość. Wyglądała na skrępowaną. Może dlatego, że Adam cały czas się kręcił dookoła niej, szukając picia.
- Tak, szukam Tymbarka. Rozglądam się po całej tej półce i albo jestem ślepy, albo nie ma tego napoju.
Dziewczyna się odsunęła i wskazała palcem na picie, którego szukał nieznajomy.
- Oo, dziękuję! Heh.. - speszył się Adam.
- Nie ma za co - uśmiechnęła się w jego stronę i kontynuowała szukanie czegoś w torebce.
Chłopak ujrzał przez tą chwilę jej jasnozielone oczy oraz piegi na policzkach. Była drobna, ubrana w jasnoniebieskie rurki i przewiewną białą koszulkę. Brunet wziął z półki Tymbarka i poszedł w stronę kasy. Kasjerka skasowała mu picie.
- Czy mogę być winna grosika? - zapytała pani, która stała przy kasie.
Po raz kolejny?! Kiedy mi w końcu odda te wszystkie grosiki? Jest mi już chyba winna 20 zł - pomyślał.
- Oczywiście - odpowiedział, z udawanym uśmiechem.
Zadowolony wyszedł ze sklepu i wziął pierwszy łyk picia. Gdy był już oddalony od sklepu około 10 metrów, usłyszał cichutkie wołanie.
- Przepraszam? Chyba upadły panu słuchawki! - odezwała się dziewczyna, która przed chwilą pomogła mu znaleźć Tymbarka.
- Oo, znów dziękuję - podziękował Adam, drapiąc się po karku, po czym wziął z rąk dziewczyny jego słuchawki.
- Mogę wiedzieć, jak się pani nazywa? - zapytał z ciekawości chłopak.
- Emm... Tosia.. i niech pan nie mówi do mnie ,,pani'', bo nawet jeszcze nie jestem dorosła - odpowiedziała z wielką nieśmiałością, po czym się uśmiechnęła.
- Bardzo ładne imię. Rzadko się z takim spotykam. Ja jestem Adam i też nie musisz do mnie mówić ,,pan'', bo również nie jestem pełnoletni.
- Hahah! Adam.. - z niewiadomych powodów zaśmiała się dziewczyna.
- Czemu to cię tak bawi? - zapytał chłopak.
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać. Chodziłam z takim Adamem do podstawówki i do tej pory pamiętam taką śmieszną rymowankę, którą mu śpiewaliśmy, tylko dlatego, że miał tak na imię.
- Chyba się domyślam, jak ona leciała. Jak byłem młodszy, to też śpiewali przy mnie tą rymowankę. Nie lubiłem jej. W sumie to nadal niektórzy ją śpiewają, gdy jestem obok.
Wtem zadzwonił do dziewczyny telefon. Rozmawiała przez kilka minut, a chłopak nie wiedział, czy czekać aż skończy, czy iść. Postanowił jednak poczekać. Dziewczyna skończyła rozmawiać.
- Przepraszam cię bardzo, ale muszę już iść - rzekła.
- Dobrze.. - odpowiedział.
Tosia odwróciła się i zaczęła iść.
- Aa, możesz jeszcze na chwilę się zatrzymać? - zatrzymał ją Adam.
- Czegoś znów zapomniałeś? - zapytała.
- Czy... dałabyś mi swój numer telefonu...? - zapytał na luzie brunet, nie bojąc się odmowy.


4 komentarze:

  1. Gwoooo!
    Czo się dzieje!
    Adam leci na podrywy!
    Nie no, podoba mi się bardzo.
    Powodzenia w dalszym pisaniu. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Adam będzie miał dziewczyyynę
    👀Życzę weny,bo kocham tego bloga :D
    👑👑👑

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem z niego dumna. Adam podrywa ♥♥ Z ciebie również za tak swietny rozdział. Zgaduje ze Tosia to kolezanka Korneli xD
    Ja kocham dialogi lecz chce poczytac trochę opisu otoczenia itp. Sorki za błędy. Pisze gdy jestem w sklepie ★★

    OdpowiedzUsuń